Lwów

Opis miejscowosci zaczerpniety ze "Slownika Geograficznego Krolestwa Polskiego" wydanego pod redakcja Filipa Sulimierskiego (Warszawa, 1880 r.), t. V, str. 496-554:

Lwów (po rus. Lwiw, po niem. Lemberg, po franc. Leopol), stoleczne miasto Galicyi, stolica 3-ch arcybiskupów katolickich, dawniej stolica Rusi halickiej, a za rzadów polskich województwa ruskiego, starostwa i sadu grodzkiego.

Nazwy, polozenie, granice, rozleglosc części miasta. Dawne ruskie nazwy: Lwow, Lwiw, Lwihrad, Lwihorod, Ilwiw, (skad przymiotnik: ilwiwski); niem.: Lemborg, Lamberg, Lemburg, Löwenburg; lacin.: Lemburga, Lamburga, Leontopolis, Leopolis, Leona, Livovia, Leopolya; w dyplomie z r. 1389 (Ak. gr. t. V, str. 24) czytamy „ciwitas Leona"; polska nazwa Lwów znana juz w XV w.; obok niej znajdujemy nazwy: Lowów (Ak. III, 49), Lywow w Roczniku Malopolskim (Monitor Pol. III, 200) i Lwow w Kronice klasztoru trzemeszynskiego (Mon. Pol. III, 259); Grecy uzywali w koncu XIII w. nazwy: Litbon, Litbada; patryarchowie zas carogrodzki, aleksandryjski i jerozolimski nazwy Leowios; Turcy, piszac o Lwowie, zowia go: Ili, Ilbo, Ilitot, llibow, Ilbadir; Ormianie nazywali miasto llof.

Lwów lezy miedzy 49° 48' i 49° 52' pln. szer. a 41° 38' 15" i 41° 46' wsch. dlug. od F. Na pln. graniczy z Kleparowem, Zamarstynowem i Zboiskami, na pln.-wsch. z Malechowem, na wsch. ze Zniesieniem, Krzywczycami, Lesienicami, Winnikami, na pld.-wsch. z Sichowem, na pld. z Kozielnikami, Zubrza, Kulparkowem, Sokolnikami, na zach. ze Sknilówkiem, Signiówka i Bilohorszcza.

Przestrzen temi granicami objeta zajmuje 31.665 kw. kil. Obwód miasta wynosi okolo 46 km. Linia clowa jednak, która miasto w celu opodatkowania wszelkich spozywczych produktów krajowych i zagranicznych jest obwiedzione, nie siega tak daleko. Rogatki zamykajace te linie clowa sa: Lyczakowska, Sichowska al. Zielona, Stryjska, Wulecka, Gródecka, Janowska, Kleparowska, Zamarstynowska i Zólkiewska. Miasto dzieli sie na 5 dzielnic: sródmiescie i 4 przedmiescia. Sródmiescie (dawniej zwane miastem) zajmuje srodkowa czesc obszaru, wiecej ku pln. wysunieta. Od innych dzielnic miasta oddzielaja je: na zach. waly Hetmanskie i plac Goluchowskiego (nazwany na czesc bylego namiestnika Agenora hr. G.); na pln. plac Krakowski, ulica Koscielna i plac Strzelecki; na wsch. ul. Czarnieckiego; na pld. pl. Bernardynski, Halicki i Maryacki (dawniej zwany plac Ferdynanda, otrzymal dzisiejsza nazwe w r. 1862 z powodu marmurowej statuy Matki Boskiej, darowanej przez hr. Badeniowa a ustawionej na studni). Srodek sródmiescia zajmuje czworoboczny rynek, 142 m. dlugi, 129 m. szeroki. Bywal on swiadkiem scen rozmaitych. W r. 1436 odbieral tu Wladyslaw Warnenczyk na tronie wzniesionym hold od Eliasza, hosp. multanskiego. W r. 1564 scieto przed ratuszem Tomsze i jego towarzyszy; w r. 1578 scieto Iwana Podkowe, a 1582 Jankule hosp. multanskiego; r. 1615 scieto tu kilkunastu konfederatów wojskowych. W r. 1624 rozdawal Stanislaw Koniecpolski, hetm. w. kor., mieszczanom lwowskim na wychowanie dzieci, odbite Tatarom pod Martynowem. Czesto odbywaly sie na rynku widowiska sceniczne z okazyi zwyciestw odniesionych nad nieprzyjacielem, np. w r. 1611 z powodu zdobycia Smolenska, albo podczas beatyfikacyj swietych polskich, których kilka tu obchodzono; albo w koncu podczas wjazdu królów i instalacyj arcybiskupich. Dawniej staly na rynku dokola ratusza rózne kramy kupieckie, budki do sprzedazy towarów, jatki i gospody. Wynajmowano je tak miejscowym jak i obcym kupcom (ci ostatni tylko w czasie jarmarku sprzedawac mogli). W nowszych czasach zniesiono to wszystko, rynek wybrukowano, ratusz obsadzono drzewkami (przed kilku laty). Dzis odbywaja sie na rynku targi nabialu, jarzyn, kwiatów, owoców, i.t.d. Z rynku wybiegaja na pln. ulice Krakowska na pl. Krakowski, i Grodzickich na pl. Strzelecki; na wsch. ul. Dominikanska (dawniej Bozego Ciala) na pl. Dominikanski, ul. Ruska na Podwale i waly Gubernatorskie; na pld. ul. Serbska (dawniej Szkocka) na pl. Bernardynski i Halicka na pl. Halicki a stad dalej az do ul. Panskiej; od pld. zach. przypiera do rynku pl. Kapitulny (dawniej Katedralny) a z pln.-zach. naroznika rynku wybiega na zach. ul. Trybunalska na plac t. n. W zach. stronie sródmiescia biegnie równolegle z walami, ponad praw. brz. Peltwi, ul. Hetmanska z pl. Maryackiego na pl. Goluchowskiego, a równolegle z nia ul. Teatralna (daw. Dluga) z pl. Maryackiego przez pl. Kapitulny, sw. Ducha i Castrum na pl. Krakowski. Na pl. sw. Ducha stal dawniej kosciólek i cmentarz pod wezw. sw. Ducha oraz szpital pod wezw. sw. Elzbiety. W r. 1784 zniesiono kosciólek i szpital, a dzis miesci sie na tem miejscu, zasadzonem drzewami, straznica wojskowa i kawiarnia wiedenska. Z placu tego prowadzila dawniej za miasto furta jezuicka. Plac Castrum al. Grodzki, dzis pusty przewaznie. Dawniej stal na nim klasztor franciszkanski z kosciolem sw. Krzyza. Po zniesieniu klasztoru umieszczono w gmachu klasztornym szkoly normalne, a kosciól przerobiono na teatr. Obydwa te zabudowania zbombardowano r. 1848, poczem je calkiem rozebrano. Czesc placu, gdzie dzis dyrekcya policyi, sad apelacyjny i gmach teatralny, zajmowal dawniej Zamek niski. Z pl. Maryackiego wybiegaja na wsch. ulice: Walowa, Sobieskiego (daw. Nowa) na Podwale i waly Gubernatorskie i ul. Wekslarska; z ul. Dlugiej wybiega na wsch. ul. Ormianska a z pl. Goluchowskiego ul. Skarbkowska (daw. Nizsza Ormianska) na waly Gubernatorskie. Z pl. Dominikanskiego wybiegaja ulice: na wsch. Arsenalska i Cerkiewna, obie na Podwale, a na pld. Blacharska na pl. Wekslarski. Na pld. od sródmiescia lezy dzielnica pierwsza, przedmiescie Halickie, oddzielona od dzielnicy Krakowskiej ul. Kopernika (daw. Szeroka, a jeszcze przedtem Sokolnicka), wybiegajaca z pl. Maryackiego na pld. zach. i dalszym ciagiem tej ulicy, droga Wulecka, a od dzielnicy Lyczakowskiej ul. Panska, wybiegajaca z pl. Bernardynskiego na pld., ul. Na Rurach, wybiegajaca z ul. Panskiej, obok t.zw. Kreconych Slupów na pld. wsch. Dzielnica ta sklada sie z nastepujacych czesci: Halickie przedmiescie, tuz na pld. od sródmiescia; Pohulanka na pld. wsch. od Halickiego; Snopków (al. Gibówka) na pld. od obu poprzednich (w r. 1870 byli tu oo. Józefici; ob. Dziennik Lwowski 1870, Nr. 293; jest tu kamieniolom); Bielowska (al. Bielowskie) na pld. od Snopkowa, przypiera do Kozielnik; Pasieki Halickie na wsch. od Snopkowa i Bielowska, przypieraja do Winnik i Sichowa; Jusgladówka (ob.) na pld. zach. od Snopkowa, przypiera jako waski klin najdalej na pld. wysuniety do Kozielnik, Zubrzy i Kulparkowa cz. I; Zofiówka na zach. od Snopkowa, przypiera pld. czescia do Kulparkowa cz. I; Bodnarówka (al. Bednarówka) na pld. zach. od Zofiówki, waski klin wysuniety na pld., objety od wsch. Kulparkowem cz. I, od pld. Sokolnikami a od zach.Kulparkowem cz.Il; Wulka na zach. od Zofiówki i Bodnarówki, przypiera do Kulparkowa cz. II; Kartelówka na zach. od Wulki i Nowy Swiat na zach. od Kartelówki. W dzielnicy sa place: Akademicki (daw. s. Jana) i wiekszy cokolwiek pl. Chorazczyzny, nazwany tak od jednego z Potockich, bylego chorazego kor., który przy koncu XVII w. te podówczas bagnista czesc miasta osuszyl i czynszownikami zaludnil. Na zach. i pln. zach. od sródmiescia lezy dzielnica druga, przedmiescie Krakowskie, oddzielona od dzielnicy Zólkiewskiej ul. Kazimierzowska, Karna, Szpitalna, Mejzelsa i Kleparowska. Obejmuje ona nastepujace czesci: przedmiescie Krakowskie, tuz na zach. od sródmiescia; Pod Debem, na pln. zach. od sródmiescia, przypiera do Kleparowa i Zamarstynowa; Gródeckie na zach. od Krakowskiego; Janowskie, pln. zach. czesc obszaru przypierajaca do Bilohorszcza i Kleparowa; Bogdanówka, pld. zach. czesc miasta przypierajaca do Sokolnik, Sknilówka, Signiówki i Bilohorszcza. W dzielnicy tej leza folwarki: Frydrychówka (Friderikenhof; w r. 1827 byla tu szkola ekonomiczna z ogrodem botanicznym), Kortumówka; grupa domów Na Debrach. Czesc dzielnicy zwie sie Bajki (Na Bajkach). Z placów zasluguje na uwage plac sw. Jura. Na pln. od sródmiescia lezy trzecia dzielnica, przedmiescie Zólkiewskie (zwane niegdys Tarnawka), oddzielone od przedmiescia Lyczakowskiego ul. Szkarpowa i Teatynska. Ciagnie sie ona ku pln. wsch. do granic Zamarstynowa, Zboisk, Malechowa i Zniesienia i jest najmniejsza dzielnica miasta. Lezy tu folw. Gabryelówka. Z placów wymieniamy: pl. sw. Teodora, Misyonarski, Maryi Snieznej, Stary Rynek, pl. Benedyktynski i Rzezni. Na wsch. od sródmiescia lezy czwarta dzielnica, przedmiescie Lyczakowskie, zlozone z nastepujacych czesci: Lyczakowskie przedmiescie na wsch. od sródmiescia az do granic Zniesienia i Krzywcyc; Cetnerówka na pld. wsch. od czesci poprzedniej do granic Krzywczyc (ob. Przechadzki po okolicach Lwowa, Rozmaitosci, 1825, Jfg 24); Majerówka na pld. wsch. od Cetnerówki, przypiera do Krzywczyc, Lesienic i Winnik; Mazurówka po za cmentarzem Lyczakowskim i Pasieki Lyczakowskie. W dzielnicy tej leza folwarki pp. Ormianek i Lonszanówka (ob.) i place: Franciszkanski i Glowy. W r. 1871 przeprowadzono nowy podzial miasta, ulicom i placom ponadawano przewaznie nowe nazwy a domy ponumerowano w ten sposób, iz kazda ulica ma swoje numera od pierwszego poczawszy, parzyste po prawej a nieparzyste po lewej stronie ulicy, idac od srodka miasta.

Ulic jest 246, placów 24. Dlugosc ulic brukowanych i szutrowanych wynosi 79.3 kil. z powierzchnia 61.75 hekt.; oprócz tego wynosza place targowe i do publicznego uzytku sluzace 2.8 hekt. Dlugosc dróg ziemnych nieszutrowanych wynosi okolo 35 kil. Dokladny wykaz wszystkich ulic i placów zawiera „Skorowidz nowych i dawnych numerów realnosci, tudziez nazw ulic i placów król. stolecznego m. Lwowa wedlug uchwal Rady miejskiej z r. 1871 z urzedowych zródel zestawiony, Lwów, 1872", „Plan król. stol. m. Lwowa ze Skorowidzem dawnych i nowych nazw placów i ulic, Lwów, 1877". (Wymiar 1: 7.200).

Uklad pionowy. Lwow lezy na pln. krawedzi plaskowzgórza podolskiego, w obszernej kotlinie utworzonej przez Peltew. Kotline te otaczaja: od pln. Lysa Góra (dawniej Kalwarya, wspominana juz pod r. 1270, ob. „Listy Chodakowskiego do Kropinskiego" w Bibliot. Warsz. 1866, t. II, str. 180). Dawniej staly tu trzy krzyze, do których pobozni pielgrzymowali. Wznosi sie ona nad monasterem sw. Onufrego. Dawniej byla naga. W r. 1837 splantowano ja, zasadzono drzewami, poprzerzynano chodnikami i zamieniono na miejsce najprzyjemniejszej przechadzki. Na wsch. laczy sie ona z Wysokim Zamkiem (al. Góra Franciszka Józefa), najwyzszem wzniesieniem we Lwowie (398 m. npm.). O kilkadziesiat kroków na wsch. od Wys. Zamku wznosi sie oddzielone od niego glebokim parowem, ostrokregowe nagie wzgórze, zwane góra Lwa albo góra Stefana, zaopatrujace od niepamietnych czasów cale miasto w bialy piasek. Nieco dalej nad strzelnica miejska wznosi sie Wilcza góra i Kaiserwald (ob.). Wszystkie te wzgórza opadaja stromo na pln. ku nizinie nadpeltwianskiej, podmoklej. Dalszym ciagiem tych wzgórz sa wzgórza, na których stoi wies Zniesienie, wzgórza Krzywczyckie i Lesienieckie z Czartowska Skala. Od pld.-wsch. okalaja kotline lwowska lesiste wzgórza Polmianki (al. Lasek Weglinskiego), t.zw. szance tureckie, od pld. wzgórza snopkowskie, Zofiówka i wyzyna wulecka; od zach. zamyka kotline rozlegle plaskowzgórze, na którem wznosi sie wzgórze sw. Jura, góra Sprawiedliwosci (albo Hyclowska), na której za najdawniejszych juz czasów odbywaly sie egzekucye zbrodniarzy, i Kortumowa góra (379 m. npm ). W miescie samem, tuz nad zakladem Ossolinskich, wznosi sie góra Wronowskiego, zwana dawniej góra Szembeka i laczy sie z góra Poznanska i Kalecza (ob.), na której dawniej stal dworek Bartlomieja Zimorowicza r. 1656 wystawiony. Wszystkie te wzgórza sa splantowane, a na nich stoi cytadela (w srodku olbrzymi gmach 3-pietrowy na 3000 ludzi, a po rogach 4 forty). Czyt. „Kotoraja z wincia hor, stanowliaszczych rubok Iwowskoj kotlyny od polnoczy, byla horoju Lwa" p. Szaraniewicza w Geogr. istorocz. Statiach, Lwów, 1875, str. 46.

Geologiczne stosunki okolicy miasta Lwowa. (Ustep ten napisal prof. M. Lomnicki). W malowniczym krajobrazie Lwowa i jego okolicy, przedstawiajacym sie najpiekniej od pln. i wsch. strony Wys. Zamku, stanowi stroma krawedz pln. z naturalna terasa, przewijajaca sie srodkiem jej zbocza i wielokrotnie dobrami glebokiemi i ciasnemi zworami porozdzierana, glówny rys okolic lwowskich od wschodu. Oko nasze wstrzymuje sie dopiero na wsch. widnokegu tam, gdzie ta krawedz zwana w okolicy Zloczowa pasmem Gologór i Woroniaków, ku pln. wsch. w okolicy Oleska i Podhorzec ku wolynskiej przewija sie granicy. Od pln.-zach. strony, a to od Janowskiego przedmiescia ku Kleparowi i Holosku, ta sama krawedz, przerwana kotlina lwowska, nie dosiega tak znacznego wzniesienia, ani tak stromo ku nizinie peltewskiej opada. Charakter plaskowzgórza podolskiego zaciera sie tu coraz wiecej, a poczynaja sie piaski i gliniska, cechujace nadbuzanska równine. Od pln. nizin zapadlych wdziera sie tu sosna (Holosko, Brzuchowice) a z nia wlasciwa fauna i flora mieszajaca sie z formami stepowego Podola. Ku pln. poza nizina peltewska i równolegle z nia przewija sie pasmo niskie, wybiegajace z Hotoska i wierzchowiny malechowskiej, a dalej ku pln. kilka innych pagórowatych pasemek z niem równoleglych, zmierzajacych równiez od zach. ku wsch., gdzie po krótkim przebiegu, obnizajac sie zwolna, gubia sie w nadbuzanskiej nizinie. Przedzielaja je torfiaste doliny o lagodnych zboczach, przerzniete w tym samym kierunku leniwo przewijajacemi sie doplywami Peltwi. Ku pld. poza rogatka Zielona i Stryjska, kedy przewija sie europejski dzial wodny pomiedzy dorzeczem czarnomorskiem a baltyckiem, rozciaga sie plaskowzgórze wzniesione okolo 350 m. npm. (a na 100 m. prawie po nad dnem kotliny lwowskiej) - jednostajna plaszczyzna, która dopiero w znaczniejszej odleglosci ode Lwowa zwolna ku dolinie dniestrowej sie obniza. Na samym zas krancu pld. widnokregu sinieja w kilkunastomilowej oddali wyraznie zarysowane grzbiety Karpat Stryjskich. Ku zach. na tem samem plaskowzgórzu, pomiedzy rogatka Gródecka a Janowska, obok torfowisk i zapadlych moczarów, na których poczyna sie potok Bilhorecki, nalezacy do dorzecza dniestrowego, jawia sie dyluwialne piaski lotne (miejsce wyscigów konnych); zupelnie obce pld.-wsch. okolicom Lwowa. Glówne te rysy w rzezbie naziomu L. i najblizszej jego okolicy pozostaja w najscislejszym zwiazku z budowa geologiczna tej czesci plaskowzgórza podolskiego i graniczacego z niem nizu pólnocno-galicyjskiego.

W budowie geologicznej tak lwowskiej kotliny, jak i dalszych po za jej obrebem okolic, biora udzial nastepujace utwory: 1) kredowy; 2) trzeciorzedny; 3) dyluwialny i 4) aluwialny, z których kazdy petrograficznie odmiennie wyksztalcony we wlasciwy sposób na plastyke calej okolicy oddzialywa.

1. Utwór kredowy. Najstarszym utworem, tworzacym podloge geologiczna w calym okregu lwowskim, jest kreda senonska, zwana pospolicie „opoka". Przewaznie jest to sinawo-popielatawy, rzadziej bialawy, miekki i latwo wietrzejacy wapien ilasty (margiel), którego szczeliny sa czesto powleczone rdzawo-czerwonawym wodorotlenkiem zelazowym. Analiza chemiczna, dokonana na kilku próbkach przez G. Wolfa i S. Plachetke, wykazala na 100 czesci: weglanu wapna 66%, glinki 11.8%, krzemionki 16%, tlenku zelazowego 1.8%, tl. magnowego 1.2%, wody wraz z utrata 2.3% W tym marglu znachodza sie czesto brylki markarytu, przeistaczajacego sie pod wplywem powietrza i wody czesto w limonit, któremu niekiedy towarzyszy gips krystaliczny (jak np. w Snopkowie), utworzony dzialaniem powstajacego z markarytu kwarcu siarkowego na weglan wapna. Skorupy przewaznej liczby mieczaków zastapione sa równiez wodorotlenkiem zelazowym, którym tak ich odciski jak osrodki rdzawo sa zabarwione. Z tym charakterem petrograficznym wystepuje kreda w calej tutejszej kotlinie. Do jakiej siega glebokosci – nie wiadomo. Otwór wiertniczy, poprowadzony przed laty do 60 sazni wiedenskich, nie przebil jej wcale. Dla piasków i wapieni trzeciorzednych stanowi kreda podklad nieprzepuszczalny, czego dowodem liczne zródla, bijace wlasnie z granicy obu utworów wszedzie, nie tylko po zboczach kotliny (Pohulanka, Snopków, Wulka, Kleparów), lecz takze u podnóza krawedzi pln. (Kiselka, Zniesienie, Krzywczyce). Przykryta do 100 m. przeszlo miazszemi pokladami trzeciorzednemi, albo glina dyluwialna i nowszemi naplywami, odslania sie kreda tylko u podnóza obnazonych stoków kotliny albo w glebokich debrach, zazwyczaj zaledwie na kilkanascie metrów ponad dnem (260 m. npm.) niziny peltewskiej wzniesiona. Widac ja tuz pod palacem arcybiskupim przy ul. Czarnieckiego, pod klasztorem karmelickim, franciszkanskim, w nizszej czesci cmentarza lyczakowskiego, powyzej ogrodu Jablonowskich, powyzej zakladu Ossolinskich az do kosciola sw. Lazarza i sw. Magdaleny, tuz pod piaskami placu stojurskiego powyzej ogrodu miejskiego, powyzej kosciola sw. Anny i domu inwalidów, gdy tymczasem górna czesc Lyczakowskiego przedmiescia od kosciola sw. Piotra w góre, górna czesc Zielonego, Snopkowa, Wulki, Gródeckiego i Janowskiego na trzeciorzednych piaskach sie zabudowala. Nie wszedzie atoli kreda do tej samej bezwzglednej dochodzi wysokosci. W kilku bowiem punktach kotliny lwowskiej, jak np. za ogrodem Jablonowskich, warstwy kredy znacznie wyzej sie odslaniaja, anizeli dalej ku wsch. ku Zelaznej Wodzie; tak tez na Wulce ponad stawem pelczynskim, na zach. konczynie Wysokiego Zamku powyzej kosciólka sw. Jana i.t.d. Swiadczy to o nierównym naziomie kredy w chwili zalewu przez morze trzeciorzedne. Fauna kredy lwowskiej, opracowana przez dra Altha („Geognostisch-paleontologische Beschreibung der naechsten Umgebung v. Lemberg" w Haidingera Naturwiss. Abh. III, 171. Wien, 1850, i „Geogr.-paleontol. Beitraege der nachsten Umgeb. v. L." w Jahrb. der geol. Reichsar. 1852, Abth. III); dra Knera („Ueber die Versteinerungen des Kreidemergels v. L. und dessen Umgebung" w Leonharda „Jahrb. f. Mineralogie" eto. 1848, str. 82; „Versteinerungen des Kreiden. v. L. u. seiner Umgebung mit 5 Tafeln", Wien, 1850; „Ueber Beitraege zu den Verstein. v. L." Wien, 1852); S. Plachetke („Das Becken v. L." Lemberg, 1863); dr. Reussa („Beschreibung der Foraminiferen u. Entomostraceen des Kreidemargels v. L." Wien, 1851 w Haidingera Naturwissenschaft. Abh. IV, str. 17 i VII str. I; „Verzeichniss der im Bernstein fuehrenden Tertiaersande v. L. aufgefandenen Foraminiferen" w Jahrb. der geolog. Reich. II, 163) i E. Favre'a („Description des mollusgues fossiles de la craie des enyirons de L.", Geneve, 1869; krótka ocene tej pracy ob. w Verhandl. der geolog. Reich. 1869, str. 357), odznacza sie wielkiem bogactwem skamielin, które tutejsza opoke przekazuja do pietra senonskiego. Do najcharakterystyczniejszych skamielin przewodnich naleza: Belemnitella mucronata d' 0rb., Pholadomyia decussata Phil., Ostrea vesicularis Lam., Ostrea larva Lam., Rhynchonella octoplicata d' 0rb., Terebratula carnea sow. i Ananchytes ovata Lam. Wszystkich dotychczas rozpoznanych gatunków jest przeszlo 200 (wedlug Altha 213), która to liczba nowszemi poszukiwaniami (dr. Olszewski: „Zapiski paleontolog." w Sprawozd. Kom. fizyogr. 1875, t. IX i dr. Dunikowski: „Nowe foraminifery kredowego marglu lwow." Kosmos, Lwów, 1879, str. 102 i 122, z tabl. litogr.) znacznie sie powiekszyla. Zwykle dokladnie zachowane odciski i osrodki form cienkoskorupkowych swiadcza o spokojnem osadzaniu sie wapiennego mulu ilastego na dnie ówczesnego morza, którego glebokosc, o ile wnosic mozna po oceanicznych przewiertkach (Brachiopoda) i glowoplawach (Cephalopoda), bardzo znaczna byc musiala.

2. Utwór trzeciorzedny, miejscowo do 100 m. przeszlo miazszy, jest glównym elementem skladowym w plastyce tutejszej okolicy. Wszystkie bowiem zbocza kotliny lwowskiej powyzej dolujacej kredy, jako tez cale plaskowzgórze, dosiegajace w pln. swej krawedzi najwyzszego wzniesienia, sa utworami formacyi trzeciorzednej, która, w przeciwienstwie do petrograficznie jednostajnej kredy, wielka odznacza sie rozmaitoscia w wyksztalceniu nie tylko poszczególnych ogniw, lecz nawet tych samych poziomów na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. W sklad tej formacyi wchodza glównie piaski, piaskowce i wapienie z podrzednie wystepujacemi ilami i gipsami. Szczególnie wyraznie odslania sie utwór trzeciorzedny w glebokich a malowniczych dobrach i dolinkach od wsch. (Zniesienie, Krzywczyce, Pasieki), i od pld.-wsch. (Pohulanka, Snopków), ostro odciety od dolujacej pod nim kredy szaro-popielatej. Caly ten utwór nalezy do górnego miocenu (II pietra sródziemnomorskiego). Ze wzgledu na odmiennie wyksztalcone dolne a górne poklady podzielic go mozna za przewodem Altha na 3 ogniwa: dolne (piaski dolne), srednie (wapien litotamniowy) i górne (piaski górne). W dolnem ogniwie tego utworu przewage maja piaski bialawe (debry na Zniesieniu) albo zielonawe, drobnoziarniste, mialkie, zawierajace duzo ziarnek glaukonitowych i drobno rozsianego lyszczyku (Wulka). Przechodza one u dolu w zbite piaskowce i zlepience piaskowcowe, przepelnione zwykle skamielinami (Kleparów, Zniesienie) albo w grubolitotamniowy wapien (Wulka, Pasieki, Czartowska Skala), lezacy bezposrednio na kredzie, albo w ily sinawo-popielatawe, zawierajace obfite poklady gipsu gruboblaszkowego, szaro-zóltawego (Wulka, Bogdanówka). W ilastych piaskach szarawo-zielonawych (Snopków) albo w piaskowcach (pod s. Jurem) znachodza sie z rzadka rozrzucone brylki czerwonawo-brunatnego bursztynu, zwykle zwietrzalego wraz z okruchami lignitu. (O bursztynie pode Lwowem zob. Dod. do Gaz. Lwow. 1851, str. 122, 126 i 130; Knerr „Vorkommen des Bernsteins bei L." w Jahrb. der geolog. Keich. II Jhg. 1851, Heft 2). Najwazniejszy jest poklad piaskowców zlepiencowych, lezacy bezposrednio na kredzie. Zawiera on mnóstwo skamielin, zwykle tylko w osrodkach zachowanych, z pomiedzy których przewage maja: Panopaea Menardi Desh., Thracia ventricosa Phil., Cardium baranovense Hilb., Lucina borealis L., Pecten scissus Favre, Isocardia cor. Lam., Nucula nucleus L., Leda Fragilis Chem., Pecten galicianus Favre, Terebratula cf. grandis Blmb. i t. d. Niektóre z tych skamielin nie powtarzaja sie wcale w wyzszych poziomach. Dolne to ogniwo nie wszedzie z równa miazszoscia sie rozwinelo, a to z powodu nierównego naziomu kredy. Najpotezniej wystepuje ponad Zniesieniem, ku Krzywczycom i Pasiekom, gdzie miejscami dosiega przeszlo 30 m. miazszosci. Drugiem bardzo waznem ogniwem w plastyce okolic L., szczególnie od strony pln.-wsch. (Wysoki Zamek, Kaiserwald, Zniesienie, Pasieki i Pohulanka) jest poklad wapienia litotamniowego, przykryty cienka warstewka wapienia erwiliowego, zawierajacego prócz drobnej malzki Ervilia purilla takze duzo Modiola cf. Hoerneri, Cardium sp. (podobne do C. obsoletum E.), Hydrobia (Paludina). Wapien litotamniowy sklada sie prawie z samych kulistawych brylek litotamniowych, spojonych wapnisto piaskowem lepiszczem. Brylki te maja powierzchnie guzowata, pomarszczona i zdradzaja wyrazne utkanie roslinne. Wytlaczaja sie one ciagle z odslonietych pokladów tego wapienia i gromadza sie na dnie okolicznych zworów i dolin. Miazszosc wapieni litotamniowych wraz z erwiliowemi dochodzi zaledwie do 5 m. Opieraly sie one moca swej zwiezlosci najdluzej denudacyi w epoce lodowej i tym sposobem wytworzyly naturalna terase, opasujaca tak Wysoki Zamek (alea topolowa), jak dalsze zbocza stromej krawedzi ku Zniesieniu i Krzywczycom. W tym poziomie najwiecej odkryto kamieniolomów, które dostarczaja trwalego materyalu na fundamenta i ciosy dla calego miasta. Ponad wapieniami litotaminowemi rozwinelo sie trzecie ogniwo, górne, miejscowo nierównie potezniej anizeli ogniwo dolne. Sklada sie ono przewaznie z piasków lub marglów piaszczysto-wapnistych, tak miekkich, jak twardych, rzadziej zas z wapieni jednostajnych (Majerówka), zawierajacych w szczelinach przesliczne gromadki miodowego kalcytu. Wapienia z Majerówki uzywa sie do szutrowania dróg i ulic tak we L. jak najblizszej okolicy; piaskowców zas z lomów na Czartowskiej Skaly do szutrowania goscinca winnickiego. Utwór ten ma glówny udzial w budowie najwyzszych wzniesien pln.-wsch. krawedzi (Wys. Zamek, izart. Skala). Gruboziarniste piaski bialawe usypliwe, lub zielonawe i zbite w twarde piaskowce glówna odgrywaja role. Skamielin tu w ogóle malo. Najwyzej wystepuja tutaj gdzieniegdzie (Piaskowa Góra) lawice ostrygowe (ostrea cochlear Poi.) a z innych mieczaków, obok zwyczajnej w tych poziomach Ervilia purilla Phil., znachodza sie czesto: Trochus patulus Broci, Pectunculus pilosus L., Thracia ventricosa Phil., Cardium sp., rzadziej zas: Cerithlum deforme E., Pecten elegans Audn., P. Wolfi Hilber, P. Sturi Hilb., Corbula gibba 01., Isocardia cór L.; z jezowców Scutella sp. i mnóstwo mszywiolów (Bryozoa) jak np. w Kortumowej Górze, tudziez otwornic (Foraminifera) jak na Majerówce. W dolnej czesci tych piasków trafiaja sie nierzadko bardzo dobrze zachowane zeby ryb spodoustych i odciski roslin zweglonych (pod Kaiserwaldem). W pld.-wsch. i pld. czesci kotliny charakter utworu trzeciorzednego prawie nagle sie zmienia (Snopków, Wulka). Mialkie piaski, nalezace do ogniwa dolnego, przybieraja wiecej ziarnek glaukonitowych (przeto zielonkowate) i miki, a dalej ku Wulce i Kulparkowu w ily gipsowe przechodza. Brak tu nadkladu litotamniowego i górnych piasków, a zamiast nich gruba powala rozwinela sie glina dyluwialna, zajmujaca cala wierzchowine od pld. do kotliny lwowskiej przypierajaca.

3. Utwór dyluwialny, tak w samej kotlinie lwowskiej, jak w dalszej okolicy, jest bardzo waznym elementem stratygraficznym. W tym utworze wyrózniaja sie zwiry i piaski lodnikowe, ulozone gdzieniegdzie bezposrednio na trzeciorzednych pokladach i na kredzie, tudziez glina zóltawa lub rzadziej sinawa, miejscowo w kilkunastometrowe spietrzona masy. Zwiry lodnikowe skladaja sie tutaj z otoczonych bryl wapienia litotamniowego i erwiliowego, tudziez z ulomków ogladzonego drzewa skrzemienialego (Kamienopol), pomiedzy któremi bardzo rzadko wystepuja kwarcyty (Malechów, Majerówka) czerwonawe, naniesione lodowcami z pln. nizu. W okolicy Janowa prócz kwarcytów jawia sie granity gnejsowe, zielence, a oprócz czerwonych kwarcytów takze sinawo-szare kwarcyty (znane z pld. i srodkowej Skandynawii), o czem nadmienia dr. E. Tietze w swej pracy „Die geognostischen Verhaltnisse der Gegend v. L." Wien, 1882 (ocene tej pracy p. M. Lomnickiogo ob. w Kosmosie, t. VII, str. 239). Piaski lodnikowe, utworzone na miejscu z warstw trzeciorzednych skutkiem przesuwania sie lodników, zajmuja znaczne przestrzenie w dalszych okolicach L., tak ku zach., jak bardziej jeszcze ku pln.; najblizej zas kotliny lwowskiej rozwinely sie jako wydmy piaszczyste tuz za rogatka janowska i pomiedzy Holoskiem a Brzuchowicami. Posuwajace sie od pln. lodniki pozostawily nadto niezatarte slady w plastyce calej okolicy Lwowa. One to wyrzezbily nizine peltewska i kotline lwowska jeszcze przed powstaniem zwalów gliny a wstrzymywane stokami Piaskowej góry i Zniesienskiej wyzyny utworzyly wyzej wspomniana terase, opierajaca sie im dluzej, niz luzne pod nia i nad nia rozwiniete piaski. Mlodsza, od zwirów i piasków lodnikowych jest glina, wystepujaca z tym samym charakterem petrograficznym jak wszedzie w tej czesci plaskowzgórza podolskiego. Glina tutejsza zawiera dosc piasku i luszczek miki, barwe ma zóltawa, rzadziej zas, i to tylko w dolnych partyach, sinawa. Jest ona mialka lub zbita, miejscami ze smugami cienkiemi piasku i przechodzi badz to w opoke (Snopków), badz w piaski trzeciorzedne (Wulka), gdzie indziej zas ostro od starszego podkladu sie odgranicza. Nie tworzy ona jednostajnie rozposcierajacej sie pokrywy, lecz uklada sie przewaznie po zboczach zwróconych ku wsch. lub pld., tak ze na przeciwleglych zboczach zworów i dolin, wolnych od przykrywy dyluwialnej, spod cienkiej warstwy ziemi urodzajnej (naplywowej) bezposrednio starsze odslaniaja sie utwory. Pln. stoki np. Piaskowej góry, Zniesienskiej wyzyny, Czart. Skaly itd. sa calkiem wolne od gliny, której sposób tworzenia sie suberyczny za pomoca panujacych juz w polodowej epoce wiatrów pln.-zach. w tej okolicy, jak na calym plaskowzgórzu podolskiem, zanadto jest widoczny. Z resztek organicznych, charakteryzujacych jak wszedzie uboga faune stepowa gliny, sa slimaki: Succinea oblonga Dop., Helix hispida, H. Sennilabris Br., Pupa muscorum L. i Pupa colunnella v. Mart., z których pierwsze w ogromnej nagromadzone sa ilosci, szczególnie w glinie sinej (J. Bakowski: „Glina dyluwialna we L. i najblizszej okolicy", Lwów, Kosmos, 1881, VI, 563). Ze szczatków zwierzat wiekszych znachodza sie niekiedy kosci i zeby mamuta (Holosko, Pasieki). Najwieksze masy gliny wystepuja w pld.-wsch. czesci kotliny lwowskiej (Snopków, Zelazna Woda) pomiedzy rogatkami Zielona a Stryjska, gdzie tez najwiecej cegielni zatrudnia sie wypalaniem cegiel.

4. Do aluwialnych utworów naleza przede wszystkiem naplywy Peltwi, zajmujace samo dno kotliny lwowskiej i tworzace wraz z torfowiskami zamarstynowskiemi, pomiedzy Zólkiewskiem przedmiesciem, Holoskiem a Zboiskami, blonia podmokle, które nizina peltewska daleko sie ku wsch. rozciagaja. Z powodu dolujacej tu wszedzie nieprzepuszczalnej opoki potworzyly sie na tej nizinie liczne bagniska i moczary, zaroslo trzcina i sitowiem, jak np. blota pod Zboiskami, Prusami, Laszkami, Kamienopolem, Winnikami, Barszczowicami itd. Torfowiska, nalezycie odwodnione, moglyby dostarczyc nieposledniego torfu do palenia (Zamarstynów). Ze staroaluwialnych naplywów malo przechowalo sie zabytków dawnej kultury, tak czestych w dalszych okolicach L. Dotychczas wykryto w kilku punktach kotliny lwowskiej toporki krzemienne (Wulka, Zelazna Woda), okrzeski krzemienne (pod Lyczakowska rogatka) i narzedzia z kosci wyrabiane (Wysoki Zamek), swiadczace o pradawnem zaludnieniu Lwowa w epoce kamienia gladzonego. O geologicznych stosunkach Lwowa i okolicy czyt. takze: Bredetzky: „Reisebemerkungen ueber Ungarn und Galizien", 1809, str. 132 i nn.; Dunikowski: „Geografia wsch. Galicyi ze stanowiska geologiczn."; Lomnicki, wzmianka o gipsie w „Verhandl. der geol. Reich." 1880, str. 274; Jahrb. der geolog. Reich. t. 30, str. 43, 746; Verh. der geol. Reich. 1871, str. 66; 1875, str. 139; 1880, str. 114, 220, 272; Bernstein w „Jahrb. der geol. Reich." II b., 163; „Kreide Petrefacte" tamze1 III a. 194; „Polyparien u. s. w. des Bernstein fuehrenden tertiaren Sandes", tamze II, a. 163; „Tertiarer", tamze XV, 104, 124, 125; Stur: „Bericht ueber die geol. T. Uebersicht der Umgebung v. L." Jahrb. der geol. Reich. X Jhg. 1859, Verh. 104, 105; Wolf: „Tertiare Bildungen zwischen L. u. Grodek", Jahrb. der geol. Reich. XI Jhg. 1860, Verh. 46 i „Diluviale Bildungen im ostlichen Teile Galizien, zwischen L. u. Rzeszów" tamze, 29.

Trzesienia ziemi rzadko kiedy nawiedzaja te czesc Europy, a wiec i Lwów, i bywaja nieznaczne. O dawniejszych mamy tylko dwie wiarygodne wiadomosci, zapisane w dawnej Kronice ruskiej instyt. Stauropigijskiego. Jedno przypada na rok 1619. Kronika pisze o niem: „W tom hodu byl bolszyj trus zemnyj w horodi Lwowi okolo sw. Pokrowy i pojawyla sia na nebi mitla." (Petruszewicz, Swodnaja halycko-ruskaja litopys, str. 428), a Zubrzycki w swej Kronice m. L. (str. 251), ze “szyby z okien wylatywaly i szklanki ze stolów spadaly”. Drugie trzesienie ziemi przypada na rok 1637, na 1 lutego o 9 wieczór (Petr. 1. c. 486 i Zubrz. 1. c. 283). Trzecie z kolei, o którem juz dokladniejsze mamy wiadomosci, przypada na 17 sierpnia 1875 r., na godzine 4 min. 44. Trwalo ono 6 sekund (wedlug innych w dwóch przestankach po 8 do 10 sekund). Wysokosc barometru wynosila wówczas 743.8 mm., a wiec stan bardzo wysoki, gdyz stan normalny jest 736.75 mm. Trzesienie to dotknelo wtedy glównie rozlegla kotline górnego Bugu, a dokladniejsza wiadomosc podal o niem dr. Kreuz w rozprawie: „Rzecz o trzesieniu ziemi, oraz opis trzesienia ziemi w Galicyi wsch., z drzeworytami i karta trzesienia ziemi w Galicyi wsch." Kosmos, 1876, 1.1, str. l, 54 i 100. Czyt. takze: „Erdbeben", 1875 w Zeitschr. der oesterr. Gesellsch. f. Meteorologie, t. 10, 1875, str. 288, doniesienie o tem trzesieniu inzyniera Muellnera. Rozmaitosci Lwowskie z r. 1834, str. 377, wspominaja o dawnych trzesieniach lekkich w r. 1578, 1596 i 1598, a nareszcie o trzesieniu dnia 15 pazdziernika r. 1834. W rekop. Bielowskiego (Bibl. Ossol. fg 2389, str. 51) znajduje sie nastepujace podanie: „Wiesniak z Kozowa mówil mi, iz L. stal na bardzo wysokiej górze. Trzesla sie ziemia raz, góra osiadla; trzesla sie drugi raz, zrobil sie dól; jesli sie trzeci raz zatrzesie, zapadnie sie miasto bez ochyby. Za pobytu mego w Buczaczu okolo r. 1820 rozeszla sie byla wiesc o zapadnieciu sie L., której powszechnie prawie wierzono".

Hydrografia. Przewazna czesc L. nalezy do dorzecza Wisly za posrednictwem Peltwi, wpadajacej do Bugu. Nieznaczna pld.-zach. i zach. krawedz obszaru wysyla swe wody do potoków wpadajacych do Dniestru. Przez L. idzie tedy glówny dzial wód europejskich, a mianowicie przez obszerne plaskowzgórze ponad Bajkami i Nowym Swiatem Bodnarówke, Bogdanówke, dworzec kolejowy Karola Ludwika, wzgórza ciagnace sie ku janowskiej rogatce, Kortumówke do Kleparowa Holoska. Peltew powstaje w obrebie L. z kilku strug malych. Najznaczniejsze z nich sa Pasieka i Soroka. Pasieka nastaje w pld.- wsch. stronie miasta, zbiera wody z Cetnerówki, Pasiek miejskich i Pohulanki, plynie przez Pohulanke bardzo pieknym, rozgalezionym jarem, a nastepnie wchodzi w szeroka kotline i plynie w kierunku pln.-zach. przez ulice Rur zabiera od praw. brzegu odplywy stawów Lyzwiarskiego (na tak zw. Szumanówce), s. Kramentek i p. Comello, a nastepnie skreca na pld.-wsch., przerzyna ulice Czarnieckiego i halicka (w miejscu tem jest kryta) a tuz obok mostu sw. Jana naprzeciw placu akademickiego laczy sie z Soroka, drugiem glównem ramieniem. Soroka nastaje w pld.-zach. stronie miasta z dwóch strug znaczniejszych, z ktorych jedna plynie od Wulki, druga od Snopkowa. Pierwsza plynie od zach. na wsch. pieknie wyzlobionym, malowniczym jarem którym sie ciagnie droga wulecka, i tworzy kilka stawów, jak np. Alsnera (dawniej Baczynskiego, ob. Schneider Encyk. t. II, 292) lustro wody nad poziom m. Adryatyckiego 96.27 m., Lowickiego (lustro wody 295.68 m.), Durówka (lustro wody 289.77), Sobka (lustro wody 289.60), Pelczynski (lustro wody 284.54); nazwany tak od Infrozyny Polczyny, zony Andrzeja Pelki, córki Macieja Mikulki, zamoznego rzeznika, burmistrza lwow.; dzis jest tu plywalnia wojskowa, zalozona 1820 r. staraniem gen. Eresnela, ob. rycine i opis w „Galicyi w obrazach"); Panienski (lustro wody 280.61). Druga struga wyzlobila równiez malowniczy jar snopkowski, zbiera wody ze Snopkowa i Zofiówki, tworzy staw Kaminskiego (al. Zelaznej wody), a plynac od pld. na pln. laczy sie powyzej dawnej rogatki stryjskej ze struga pierwsza, wulecka. Tak utworzony potok plynie na pln. lukiem z lekka na wsch. wygietym, równolegle z ulica Stryjska, w nieznacznem od niej oddaleniu, oplukuje zach. podnóze wzgórz wznoszacych sie na prawym brzegu., przerzyna ulice „Na skalce”, skreca na pln.-zach., przerzyna ulice Stryjska a nareszcie plynie równolegle z ulica sw. Mikolaja i pod mostem sw. Jana laczy sie z Pasieka. Tak utworzona Peltew plynie na pln.-pln.-zach. glebokiem korytem wzdluz ulicy akademickiej (daw. sw. Jana), przez plac Maryacki, wzdluz Walów Hetmanskich, plac Goluchowskiego, pl. Zbozowy i Misyonarski, przerzyna tor kolei Karola Ludwika, zwraca sie na pln. a nastepnie na wsch. i plynac na pewnej przestrzeni wzdluz granicy miasta, wchodzi do Zamarstynowa. W calym tym biegu zabiera Peltew wszystkie wody splywajace po stoczystosciach wzgórz okalajacych kotline lwowska. Przez utrzymywane przy goscincach rowy lub srodkiem ulic idace rynsztoki splywaja one do jej koryta lub nikna w otworach znajdujacych sie na powierzchni bruku i oczyszczaja kanaly podziemne. Do Peltwi wiec sciekaja wszystkie nieczystosci miejskie, a powstajace stad wyziewy rozchodza sie po calem miescie i zatruwaja powietrze. Naradzano sie kilkakrotnie nad projektem pokrycia Peltwi, lecz dotad zasklepiono ja tylko na dlugosci 200 sazni, a mianowicie od ulicy Chorazczyzny do walów hetmanskich i na placu Goluchowskiego. Obacz broszurke „O kanalizacyi miast w Niemczech i o sposobie ulepszenia kanalizacyi m. Lwowa" przez Radwanskiego, Lwów 1880 (przedruk z „Dzwigni"). Sprawe kanalizacyi m. L. omówil takze dr. Opolski w rozprawie „O kwestyi latrynowej" w Roczniku Tow. technicznego t. II, 1871. Cala kotline lwow. mozna slusznie nazwac zródlowiskiem Peltwi. Oprócz zródel zasilajacych Peltew sa jeszcze w obrebie miasta inne zródla. Bija one glównie u podnóza wzgórz okalajacych miasto od wsch. i pld., a woda ich, zebrana w zbiornikach i dalej rurami rozprowadzona, napelnia studnie miejskie. Z aktów archiwum miejskiego dowiadujemy sie, ze juz w poczatkach XV w. istnialy we Lwowie wodociagi. Burmistrz Stecher mianowicie sprowadzil w r. 1407 wode do miasta po raz pierwszy rurami glinianemi ze zródla znajdujacego sie na gruncie szpitalnym. Na poczatku w. XVII panowal zwyczaj, ze z rur publicznych sprowadzano wode do kazdego domu za nadanem przez urzad prawem i mala oplata. Pózniej przekonano sie o nieuzytecznosci rur glinianych i zastepywano je drewnianemi. Obecnie jest 16 zbiorników wody (najwazniejsze: tzw. wulecki, lustro wody 298.53; na Zofiówce lustro w. 281.31, na Pohulance). Dostarczaja one na dobe 1400 metrów szesciennych wody. Ilosc ta wody bardzo nierówno jest rozdzielona na poszczególne dzielnice. W sródmiesciu wynosi na dobe 419.458 litr., a na jednego mieszk. przypada 23.1 litr.; w I dzielnicy 372.8H6 litr., na 1 mk. 18 litr.; w II dzieln. 215.452 litr., na 1 mk. 6.7 litr.; w III dzieln. 213.834 litr., na 1 mk. 9.5 litr.; w IV dzieln. 194.630 litr., na 1 mk. 13.2 litrow. Dlugosc wodociagów, prawie wylacznie zelaznych, wynosi 35 km. Rury prowadzace wode z Pohulanki znajduja sio pod ulica, nazwana stad ,,Na Rurach." O studniach kamiennych znajdujemy najdawniejsza wzmianke pod r. 1589. Wówczas to zobowiazal sie niejaki Andrzej Gorgo z wyspy Chios, który w tymze roku przyjal prawo miejskie, dokonczyc swym kosztem kamienna studnie przez wuja swego zaczeta. W r. 1626 byla juz studnia w górnej czesci rynku, Meluzyna zwana, która jeszcze Zubrzycki widzial w swej mlodosci. Obecnie jest studni wiekszych wytryskowych, z kamienia budowanych i dwoma wodotryskami zaopatrzonych, okolo 20 (z tych 4 w rynku na 4 rogach, z wielkimi rezerwuarami, ozdobione wielkiemi kamiennemi posagami bóstw mitologicznych, a mianowicie we wsch. czesci rynku posagami Diany i Antymona, a w czesci zach. Neptuna i Amfitryty), mniejszych o drewnianej cembrowinie przeszlo 20. Z powodu tej malej liczby studzien daje sie czuc brak wody, a mianowicie u stóp góry zamkowej, na Sieniawszczyznie, kolo Czerwonego klasztoru i niemal w calej pln. czesci miasta. W r. 1864 bawil we L. przez kilka tygodni ks. Richard, slawny z odkrywania zródel, i oznaczyl 2O zródel podziemnych, przydatnych na studnie do pomnozenia wodociagów miejskich. W r. 1883 rozpoczeto poszukiwania wody przy ulicy sw. Wojciecha, a w r. 1884 kolo Czerwonego Klasztoru przy ul. Teatynskiej i wiercono do glebokosci 150 m., ale nie zdolano jeszcze przewiercic warstwy opoki. Dalszej roboty zaniechano za porada dr. J. Niedzwiedzkiego (ob. Kosmos 1884, str. 53). Oprócz wodociagów jest we L. przeszlo 800 studni pompowych po prywatnych domach, lecz woda ich nie moze sluzyc do picia. W pld. stronie miasta tryska z opoki kilka zródel, majacych wlasnosci wody zelaznej. Jedno z takich zródel, tryskajace na dziedzincu dworku pod l. 5 na Wulce, rozbieral chemicznie Torosiewicz w r. 1849 i znalazl w niem wówczas dosyc zelaza. Przy powtórnej analizie w r. 1857 przedsiewzietej okazala sie woda tego samego zródla zmieniona, a mianowicie zmniejszyla sie w niej ilosc zelaza. Obacz „Woda zródlowa we L., chemicznie rozebrana p. Torosiewicza, Warszawa, 1859" (odbitka z Pam. Towarz. lekarskiego warszawskiego). W zach. stronie, stykajacej sie z torfiastemi bloniami Kleparowa i Zamarstynowa, przechowuja wode w plytkich zbiornikach i sadzawkach do podlewania pielegnowanych tu jarzyn. W dawniejszych czasach zajmowaly po za murami miasta znaczna przestrzen blota i bagna, a mianowicie pod murami niskiego zamku i w miejscu gdzie dzis ulica Sykstuska i Jagiellonska. Pod Kleparowem i w Zamarstynowie, na Zielonem i tu, gdzie dzis ulica Piekarska, byly rybne stawy. W miejscu, gdzie dzis Kaiserwald, wyplywal potok Artysza albo Ortysza, wspominany w dawnych dokumentach Lwowa. Przeplywal on dosc szerokim parowem miejsca, na których dzis klasztor franciszkanski, ogród Namiestnictwa i klasztor bernardynów, ku bramie halickiej, opodal której przy mlynie Adamowym czyli Kapitulnym uchodzil do Peltwi. Juz w polowie XV w. potok ten przez osuszenie koryta i zabudowanie brzegów znikl z widnokregu, a okolo r. 1460 sprowadzono nader juz skape wody jego uregulowanem korytem wprost do fosy okalajacej od wsch. mury miejskie. Pózniej i te wody znikly. W miejscu, gdzie dzis ulica wiodaca z ul. Sykstuskiej do ogrodu miejskiego, istniala tzw. Arcybiskupia sadzawka, zasilana wraz z kilkoma innemi sadzawkami przez strumien, wyplywajacy z zródlowisk przy dzisiejszej realnosci pod 1. 98 i ogrodu miejskiego. Nalezala ona do arcybiskupów lwowskich i trzymano w niej ryby dowozone ze stawów dunajowskich (ob. Dod. do Gaz. lwow. 1858 M 18); dzis z tych sadzawek i potoku ani sladu. Patrzac obecnie na szeregi kamienic przy ul. Sykstuskiej, Jagiellonskiej i na pl. Goluchowskiego, nie chce sie wierzyc tradycyi, ze tam przed laty kilkudziesieciu jeszcze strzelano na bagnach dzikie kaczki. Brak wody biezacej do kapieli zastepuja stawy wymienione wyzej. W Kiselce, u stóp góry zamkowej, bije obfite zródlo zimnej wody, i tutaj zalozono lazienki i zaklad hydropatyczny (ob. t. IV, str. 107 i broszurke p. t. „Rezultaty kuracyi woda i gimnastyka w K." p. Korytowskiego, Lwów, 1862). Analize lwowskich wód do picia podal dr. Wasowicz w Gazecie lwowskiej, r. 1883 str. 189. O studni artezyjskiej we Lwowie, ob. Rozmaitosci lwowskie 1834, str. 235 i 374 i 1835, str. 151.

Klimat. Meteorologiczne spostrzezenia czyniono we L. prawie od poczatku XIX wieku. Twórca stacyi meteorologicznej byl Van Roy. Rezultaty swych obserwacyj oglaszal on w Dodatku do Gazety lwowskiej od dnia 4 pazdziernika r. 1811, a mianowicie podawal stan barometru, termometru, kierunek wiatrów i stan powietrza. Rezultaty obserwacyj podawaly takze Rozmaitosci, podaja sprawozd. krakow. komisyi fizyograf., wiedenskie Jahrbuecher der Zentralanstalt fuer Meteorologie, a od lat kilku umieszcza Gaz. lwowska spostrzezenia z obserwatoryum uniwersytetu i szkoly politechnicznej. Umiejetne zestawienie za czas od r. 1824 do 1843 oglosil Kunzek w „Sitzungsberichte der mat. naturwiss. Classe," Wien, 1851, VII B. I H., str. 1 do 7 p. t. „Uebersichten der Jahres u. Monatsmitteln efcc." Ze wszystkich tych spostrzezen wynikaja nastepujace rezultaty: srednia temperatura roczna wynosi 8.1° C., sred. tem. stycznia 4.1°, kwietnia 7.7°, lipca 19.5°, pazdziernika 9.3°. Przecietne maximum roczne 31.1°, przecietne minimum roczne 19.2°; bezwzgledne maximum 34.5° w lipcu 1867, bezwzg. minimum -30.5° w lutym 1870. Srednia wysokosc barometru wynosi 736.75 mm. Panujacym wiatrem jest wiatr zach.; dosc czesto wieje takze wiatr pld.-zach., pld.-wsch., pld. i wsch. Najrzadziej wieje pln.-wsch. Ilosc opadów atmosferycznych wynosi rocznie w przecieciu 684 mm.; na wiosne przypada 172 mm., na lato 268, na jesien 132, na zime 112.

Flora i fauna. Szczuplosc miejsca nie pozwala rozwinac dokladniejszego obrazu lwowskiej flory i fauny. Poprzestajemy przeto na podaniu zródel, w których odpowiedni materyal jest nagromadzony i na kilku wazniejszych szczególach. Przede wszystkiem zasluguje na uwage okolicznosc, iz L. mial dawnemi czasy swoje winnice. Zimorowicz nadmienia w swej Kronice (str. 138), ze okolo r. 1432 obywatele lwowscy, Niemcy, sprowadzili winne latorosle z Multan i zasadzili je na wzgórzach pod Wys. Zamkiem, gdzie je przeszlo 200 lat z obfitym pielegnowano pozytkiem i po calej rozmnozono okolicy, dopóki przez wojny kozacko-moskiewskie nie zostaly wyniszczone. Zubrzycki (Kronika, str. 96) utrzymuje, ze daleko wczesniej winna latorosl w tych stronach zaprowadzono, gdyz juz we wczesniejszych dokumentach znachodza sie wzmianki, iz za brama krakowska, zwana Heidnisches Thor, znajduja sie winnice (Weingarten). Jest nawet podanie, ze ksiazeta ruscy z winnic okolo L. po 100 beczek wina miewali. W dziele „Theatrum urbium totius mundi," wydanem w roku 1618, jest przy opisie L. wzmianka o winnicach z dodatkiem, ze sa ono male i ledwie 100 beczek wina i to nie najlepszego co roku wydaja. To samo potwierdza Calarysz w swej geografii. Zdaje sie jednak, ze przedtem wydawaly lwowskie winnice wiecej wina. Jesli w w. XVII chylila sie uprawa winorosli do upadku, to pochodzilo stad, iz trafiala ona na przeszkody klimatyczne, a nadto ulegaly winnice, podczas czestych napadów i oblezen miasta, wyniszczeniu tak przez nieprzyjaciól, jako tez i przez swoich. R. 1655 np., gdy Chmielnicki L. oblegal, kazal Grodzicki „przedmiescia palic, sady fruktami obciazone, szczepy winne daleko po wzgórzach rozkrzewione znosic i wycinac, aby nieprzyjaciel nie mial gdzie sie ukrywac i pod mury miejskie podchodzic." Z licznych swiadectw wynika, ze tylko wzgórza ciagnace sie od Wys. Zamku na wsch., opadajace zwolna ku pld., byly pokryte szczepem winnym. Winnice byly prywatne, a obok nich posiadalo miasto swoje wlasne. Zaczynaly sie one na górze Szczepana a ciagnely sie ponad dzisiejsza strzelnica az do cerkwi Czernochresta na piaskach przy drodze lyczakowskiej, ponizej Lonszanówki. Wedlug inwentarza dochodów miasta, sporzadzonego p. rajce Anseriniego (Gasiorka) w r. 1608, pobieralo miasto czynsze z tych winnic. W XVIII i XIX w. podupadala uprawa winnej latorosli coraz bardziej. W poczatkach w. XIX mial Kortum na folw. Friderikenhof winnice, w której grona dobrze sie udawaly i dojrzewaly, wino jednak z nich robione bylo kwasne. Nieco pózniej uprawial starannie winna latorosl Majer w ogrodzie swoim przy ul. Majerowskiej. Dzis, wobec ulatwionego dowozu i taniosci winogron, zaniechano zupelnie uprawy tej rosliny. O dawnych winnicach lwowskich czyt. artykul Lewandowskiego w „Ruchu literackim, 1876, Nr. 48."

Lasów jest malo w obrebie Lwowa. Zalesiony jest Wys. Zamek wraz z dawna Lysa Góra, Kaiserwald, Pohulanka, Zofiówka a nareszcie Bodnarówka i wzgórza za domem Inwalidów. W Bodnarówce stanowi glówny drzewostan rebna debina 80 do 140 - letnia, zmieszana z grabina. Lasek ten zajmuje 30 mr. i 1068 kwadr. Bibliografia: Jarnutowski „Poglad na lasy okolicy L." w Rozpraw, gal. Tow. gosp. 1849, VI, 219. Tomaschek „Zur Flora der Umgebung Lembergs" w Verhandl. der zoolog.-botan. Ges. in Vien, 1859, IX, 43; 1860 X, 93. Tenze „Beitrag zur Flora der Umg. L." tamze, 1882, XII, 63; 1866 XVI, 313; 1868 XVIII, 341. Trusz „Nowy dodatek do fl. lwow." Kosmos, 1879, 461. Tyniecki „O obecnej roslinnosci piaskowej góry kolo L." Kosmos, 1880, str. 210. Weiss „Beitraege zur Flora v. L." w Abh. dei k. k. zool. Gesel. Wien., 1865, XVI, 453, (rzecz bez naukowej wartosci). Zawadzki  „Piora der St. L." Lemberg, 1836, str. 230. Wedlug spisu z r. 1880 bylo w obrebie L. 1066 koni (422 posiadaczy), 1272 bydla rogatego (363 pos.), 7 kóz (5 pos.), 327 swin (106 pos.); uli 154 (9 pos.). Za dawnych czasów byly we L. rybne stawy w znacznej liczbie, a ryby lwowskie slynely daleko po za granicami miasta. Czyt. „Werchratski, Motyle z okolicy Lwowa" w Sprawozd. Kom. fizyogr. 1869.

Ludnosc Lwowa powstala z zywiolów rózniacych sie od siebie pochodzeniem, mowa, obyczajami i wyznaniem. Juz za czasu ruskich ksiazat mieszkali tu obok Rusiów: Ormianie, Saraceni (zdaniem Zubrzyckiego byli to Wlosi z Taurydy), Tatarzy, Zydzi i Niemcy. Za czasów polskich przybywali prócz tego Polacy, Litwini, Liwonczycy, Zmudzini i nowe zastepy Niemców, a za czasów austryackich na koniec naplynely znowu liczne rodziny niemieckie. Oprócz tego osiedlali sie róznemi czasy mniej licznie Szkoci, Wlosi, Rumuni, Wegrzy i t. p. Z. biegiem czasu traca te rozliczne zywioly swa odrebnosc, gubia sie i rozplywaja sród zywiolu polskiego, jako moralnie najsilniejszego, i w ten sposób tworza w koncu, z malemi wyjatkami, jednolita prawie rodzine. Tatarzy i Saraceni wynaradawiaja sie najwczesniej. W r. 1416 np. znajdowal sie juz tylko jeden Tatar posród murów miasta, a jakkolwiek w przywileju Zygmunta I z r. 1509 jest wzmianka o Tatarach, osiedlonych po przedmiesciach i w okolicy, to znajdowali sie tam oni prawdopodobnie w bardzo malej liczbie. Przewage miedzy wszystkiemi zywiolami mial z poczatku zywiol niemiecki. On to skladal przewazna czesc i to pewno najmozniejszych kupców i rzemieslników; z posród nich, o ile wiemy, wybierano ciagle radców miasta, burmistrzów i lawników. W r. 1471 dopiero wybrano prawdopodobnie po raz pierwszy radce z posród Polaków. Byl nim Marcin Burza. W kosciele panowal jezyk niemiecki. W r. 1415 dopiero zaprowadzil arcybiskup lacinski kaznodzieje, któryby i po polsku mógl kazac, gdyz dotad byl tylko kaznodzieja niemiecki. W najdawniejszych zachowanych ksiegach miejskich znachodzimy obok jezyka lacinskiego takze niemiecki; ten ostatni tylko w sprawach sadowniczych, w których Niemcy udzial brali i w dawniejszych statutach cechowych. Nie ulega jednakze watpliwosci, ze poslugiwano sie takze jezykiem polskim, gdyz w tekscie ówczesnych aktów, czy to lacinskich, czy niemieckich, uzywano czesto i coraz czesciej wyrazów polskich dla jasniejszego wylozenia rzeczy, az w koncu obok jezyka lacinskiego wystepuje takze polski jako urzedowy. W archiwum miejskiem znajduja sie akta po niemiecku pisane jeszcze pod r. 1517. Pózniejszych juz nie ma. Zdaje sie tedy, ze niemiecczyzna przelamywala sie juz wówczas a zywiol polski bral przewage. Do dziejów tego przelomu znajdujemy kilka ciekawych zapisków w arch. miejs. Pod r. 1450 czytamy, ze Niemcy polszczyli sie zwolna (odd. III A. 224, str. 6), pod r. 1606 zas, ze znaczna czesc Rusinów i wszyscy Niemcy, z wyjatkiem nowo przybylych, stali sie Polakami (ib. str. 11). Sród takich stosunków uzywano jezyka niem. coraz rzadziej i to tylko przy rozprawach sadowych, w stosunkach z niemieckimi kupcamit przebywajacymi czasowo we L., do prowadzenia ksiag kupców niemieckich osiedlonych we L. a zreszta, w nabozenstwach koscielnych, z poczatku w kosciele P. M. Snieznej, potem w katedrze lacinskiej, a okolo r. 1600 tylko w kosciele przy szpitalu sw. Ducha, gdzie istnialo nawet niemieckie bractwo koscielne. W katedrze ustawiono na poczatku w. XVI dwie ambony i odbywaly sie kazania niemieckie równoczesnie obok polskich. Gdy zadna strona nie ustepowala drugiej, zdaly sie obie na sad rozjemczy kanclerza Laskiego, który r. 1503 orzekl, ze kazania niemieckie maja byc przy mszy rannej a polskie na sumie. Lecz zwyczaj ten ustal niebawem, gdyz juz w r. 1512 zali sie miasto przed królem na konsystorz, ze kazan niemieckich zaniechano. Zygmunt I rozporzadzil r. 1513, aby arcybiskup zbadal zazalenie, i w skutek tego ustanowiono r. 1514 znowu dwie ambony, a kazania polskie i niemieckie mialy sie odbywac równoczesnie. Lecz wkrótce okazala sie zmiana konieczna, gdyz kaznodzieje przeszkadzali sobie. Gdy zas w Niemczech zaczela sie szerzyc reformacya i grozila obawa, by kaznodzieje stamtad sprowadzani nowatorstw nie szerzyli, zezwolil król na prosbe miasta, azeby ono samo moglo na miejsce niemieckiego kaznodziei prezentowac arcybiskupowi kaznodzieje sposród krajowego duchowienstwa bez posrednictwa królewskiej kancelaryi. W magistracie doszlo do tego, ze w r. 1522 liczni radni malo co albo nic nie rozumieli po niemiecku, wskutek czego obowiazany byl notaryusz miejski tlumaczyc niemieckie korespondencye na jezyk lacinski, a ksiegi notaryalne pisac po lacinie. Mimo to wolno bylo miastu jeszcze w r. 1565 sprowadzac nauczyciela i rektora szkoly z Niemiec, a w r. 1576 najmowac strzelców niemieckich na odpedzanie Tatarów.

Ormianie zachowali przez dlugie czasy swa narodowa odrebnosc, byc moze z przyczyny, ze od razu w wiekszej przybyli ilosci i ze pózniej zasilali sie coraz to nowymi przybyszami. Trudniac sie handlem i przemyslem, zjednali sobie Ormianie wielka wzietosc i dostatki. Pierwsi osadnicy ormianscy utrzymywali ciagle zwiazki z patryarchami eczmiadzynskimi, odlaczonymi od kosciola rzymskiego.  Wraz z nimi przybyli z Azyi ich mnisi reguly sw. Antoniego pustelnika i zalozyli we L. pod Wys. Zamkiem monaster z kosciolem sw. Anny. Odtad przysylali patryarchowie tu i w ogóle na Rus mnichów tej reguly dla utrzymania w swem wyznaniu tutejszych Ormian. Kazimierz W. nadal Ormianom r. 1356 przywilej rzadzenia sie wlasnemi prawami i sadzenia przez wlasnych obieranych sedziów, a w rok przywilej zupelnej swobody religijnej. W r. 1379 nakazala królowa Elzbieta, by Orm. lwow. zachowano przy ich zwyczajach i obyczajach (Akta grodzkie III, 58). Ludwik zachowuje ich przywilejem z r. 1380 przy prawach i obyczajach jak za Kaz. W. (Ak. gr. III, 60). Przywileje to zatwierdzil Wlad. Jag. 1387 r. (Ak. Gr. III, 79), a w r. 1402 pozwolil im kupczyc w calej Rusi, Litwie i Koronie (Akta.Gr. IV, 8), który to przywilej potwierdzil Kaz. Jagiell. r. 1462 (Akta Gr. VI, 73); Wlad. Warn. wydal r. 1444 rozkaz do starosty i rajców lwowskich, aby nie stawiali Ormianom przeszkód w wykonywaniu ich praw i przywilejów a przede wszystkiem wójtowi Ormian co do jego przywileju na 2 jatki rzeznickie (Ak. Gr. V, 139); przywileje te zatwierdzali potem Kazim. Jagiell. r. 1461 (Ak. Gr.V, 205) i 1464; Zyg. I r. 1519; Zyg. Aug. 1549; Aug. III 1736. W pózniejszych czasach dokonala sie unia religijna (obacz Arcyb. orm.), a pod wzgledem narodowym stopil sie naród ormianski zupelnie z Polakami; istniejace niegdys przy kosciolach szkólki, gdzie uczono czytac i pisac po ormiansku, przestaly istniec, a arcybiskup Torosowicz wydawal juz swe rozporzadzenia w jezyku polskim. Do dziejów Ormian lwowskich zawieraja wiadomosci: Wagilewicz (A. gr. t. II, 44); Zacharyasiewicz „Wiadomosc o Orm. w Polsce;" Baracz „Rys dziejów ormianskich;" „Prawa i artykuly Orm. lwow. z lacin, na polski jezyk r. 1601 przetlum." w „Bibliot. starozytnej, 1843" (ob. takze Rkp. w Bib. Ossol. JT§ 2117); Bischoff „Das alte Recht der. Armenier in L.," Wien 1862 i „Urkunden zur Gesch. der Arm. in L." Wien, 1864 (krytyke obu tych dziel podal Tygod. naukowy, Lwów, 1865, Jfs 12 i 13). W Bibl. Ossol. znajduje sie obfity materyal rekopismienny pod Nr. 1646 do 1648,1650,1651, 1655 dc 1658, 1718, 1720, 1723 do 1736, 1741, 1742, 1744, 1748 do 1766.

Szkoccy kupcy prowadzili we L. handel od bardzo dawnych czasów i mieli sklady towarów na ulicy nazywanej od nich szkocka (dzis serbska). Jako protestanci odprawiali oni prywatnie swe nabozenstwo, schodzac sie razem, czego im urzad radziecki r. 1668 zakazal. Nie chcieli oni takze placic podatków do miasta, a spór o to rozstrzygnal król 1679 na korzysc miasta. Rada miejska i kupcy miejscowi pragneli jednak handel Szkotów ograniczyc, a w r. 1685 zapadl dekret Jana III sciesniajacy bardzo znacznie ich swobody handlowo. Okolicznosc ta oraz wojny za Aug. II wygnaly tych przemyslnych kupców ze L.

Najdluzej, bo az do dnia dzisiejszego, zachowuja swa odrebnosc Zydzi. W ostatnich kilkunastu latach dopiero, odkad system germanizacyjny upadl w Galicyi, nastapil zwrot ku lepszemu. Znaczna czesc mlodszego pokolenia obznajamia sie w szkolach z jezykiem polskim i zaczyna go pomalu uzywac w zyciu domowem i towarzyskiem. Przewazna czesc starozakonnych trzyma sie jednakze jeszcze zawsze swego zargonu. Spory i zatargi z Zydami bywaly bardzo czeste; gdy bowiem Zydzi dazyli do opanowania wszystkich galezi przemyslowosci i handlu, usilowalo miasto polozyc im tame w tej mierze i wzrost ich wplywu powstrzymac. Po szczególy odsylamy do Kroniki Zubrzyckiego, str. 79, 139, 143 i 144, 151 do 153, 177,205,206, 218 do 221, 227 do 230, 242, 327, 330 do 332, 335, 336, 406, 407, 462 do 464, 467 do 476, 480 i 481.

Miedzy wyznaniami: lacinskiem, ruskiem i ormianskiem panowala zgoda az do konca w. XV. Na poczatku w. XVI dopiero rozpoczely sie spory. I w tej mierze odsylamy do Kroniki Zubrzyckiego, str. 144, 145, 148, 194, 195, 198, 201, 202, 209 i 210 (o kalendarz gregoryanski), 212, 226, 227, 259, 260, 287, 289, 324 do 327, 419, 443, 446, 464 do 467, 470.

Miedzy mieszkancami L. rozrózniano mieszczan, t. j. mieszkancow miasta otoczonego murami, i przedmieszczan. Tylko ci pierwsi posiadali szczególne przywileje, z pomiedzy nich wybierano radców, lawników itd. Warunki, pod któremi mozna bylo otrzymac prawa mieszczanskie, byly rozmaite, stosownie do okolicznosci czasowych. Z poczatku byla zdolnosc do sluzby wojskowej glównym warunkiem. Jakakolwiek ulomnosc lub wadliwosc ciala, chocby przypadkowo powstala, pociagala za soba utrate prawa obywatelskiego; rezygnacya bowiem byla u takich osób niezbedna. Po zalozeniu bractw przemyslowych i cechów zezwalano takze i na to, azeby sluzbe wojskowa, polegajaca zawsze li tylko na obronie miasta, pelnili zastepcy; stad tez wyjatkowo nadawano takze kobietom prawo obywatelskie. Niezbednemi warunkami byly po wszystkie czasy: slubne pochodzenie, chrzescianskie wyznanie obrz. rzym., greck., lub orm., moralnosc poswiadczona przez jakas znana, wysoko polozona osobistosc albo tez przez zwierzchnosc obcej miejscowosci, z której kandydat pochodzil, i oprócz tego przez dwóch obywateli lwowskich, a nareszcie posiadanie w miescie nieruchomej posiadlosci wartosci 300 zl. Stosownie do okolicznosci zadano takze od petentów, azeby skladali bron w zbrojowni albo odpowiednie relictum. Zezwalano wprawdzie na przedluzenie terminu, ale przysiege obywatelska trzeba bylo skladac. W czasie bezkrólewia odkladano przysiege na czas po odbytej koronacyi króla. Szlachta przyjmowala miejskie sluzby z prawem obywatelskiem lub bez tego (np. Sobanski, Strzalkowski, Moscicki, Schmelingk, vom Loe, Wydenbrugg, Zedlitz, Pandolfi, Ubaldini delia Rippa (obaj z Florencyi), Stuart, Gordon, Marmaduke (ze Szkocyi) i t. d., a poszczególni mieszczanie lwowscy posiadali dobra ziemskie i dostepywali godnosci szlacheckiej jeszcze przed przywilejem Jana Kazimierza z r. 1661 (np. Jerzy Fulmer posiadal juz 1409 r. Miklaszów, kupiec Barnabasz Negrono w roku 1467 Pikulowice, Antoni Hornik w roku 1513 Iwanków; na posiedzeniu sejmu dnia 24 sierpnia 1492 r. byli obecni dwaj deputowani lwowscy podczas elekcyi Jana Olbrachta, wyslani prawdopodobnie z petycya. Godnosci szlacheckiej zas dostapili miedzy innymi: Szembek, Worcel, Aichinger (z Norymbergii), Pelka, a przy koncu w. XVII Jan, syn Daniela Badyniego, zaliczanego do patrycyuszów miasta, pochodzenia greckiego tak samo jak rodzina Paparów). Przywilej z r. 1661 (Arch. miej.) porównal miasto L. w prawach i zaszczytach z Krakowem i Wilnem, a mianowicie nadal mieszczanom obrz. rzym., greck, i orm. i ich potomstwu prerogatywy szlachectwa, pozwolil im nabywac i posiadac dobra ziemskie w Polsce i Litwie, wysylac deputatów na sejmy do izby poslów, tudziez na elekcya królów, takowa podpisywac, króla na sejmie witac i zegnac, do calowania reki przystepywac i t.d. Mieszczanie lwowscy byli powazani nie tylko na Rusi Czerwonej, ale takze w Polsce, na Litwie i za granica. Ich stosunki handlowe z Niemcami i innemi krajami zjednywaly im slawe prawosci, a slawa ta podnosila znowu ich polityczny wplyw we wlasnym kraju. Goscinnoscia nie ustepowali oni nikomu. Byt ich materyalny wzrastal pod troskliwa opieka Kazim. W. i Jagiellonów, wobec malych podatków i pomyslnie rozwijajacego sie przemyslu i handlu. Poszczególne rodziny slynely z zamoznosci, jak np. rodzina Wilczków (jej przodek przybyl do L. z Przeworska i w r. 1449 przyjal prawo miejskie; kwitnela ona az do zaboru L., jako zamozna i czesto w radzie zasiadala), Mikulków, Korniaktów, Syxtów, Kampianów (jedna z najdawniejszych i najbogatszych rodzin patrycyuszowskich, dobrze okolo miasta zasluzona) i t.p. Ale nie tylko z bogactw slyneli mieszczanie lwowscy; odznaczali sie oni takze cywilizacya i wytwornemi obyczajami, które kwitnely w miescie, majacem rozlegle stosunki ze wschodem i zachodem. Miedzy mieszczanstwem a szlachta istnial stosunek zgody i harmonii. Nienawisci i nieprzyjazni szlachty ku mieszczanom, tak powszechnej w innych krajach zachodnich, nie napotykamy tu nigdy. Wyzyskiwanie i  ucisk ze strony poszczególnych starostów lub wojewodów naleza do wyjatków. Pobieranie grosza mostowego i drogowego od mieszczan lwowskich, uwolnionych od tego na mocy przywilejów, nie wiodlo tu do nienawistnych sporów i zatargów; rozstrzygano te sprawe zawsze skargami zanoszonemi do króla, lub tez zwyczajna droga procesu cywilnego. Konfederacya ruska zwlaszcza, t. j. zwiazek szlachty okolicznej z miastem r. 1464 zawarty, zblizyl szlachte i mieszczan do siebie. Nie tylko widzimy odtad liczne zwiazki malzenskie miedzy szlachta a mieszczanami (np. córka Bernarta wyszla za Kurcza, podczaszego braclawskiego; Anna, córka lawnika Schroppe, za Dobieslawa, dziedzica Zurawicy; Stanislaw Teczynski, starosta trembowelski, wzial za zona kamienice, ogród, winnice i folwark pod Kozielnikami; Barbara Snieszkówna byla pierwej za kusnierzem Brylem, a potem za urodzonym Ulatowskim i t.p.), ale szlachta spelnia nawet warunki, potrzebne do otrzymania praw mieszczanskich i nabywa te prawa, o ile dotad wiemy, od roku 1526. Oto nazwiska niektórych mieszczan szlacheckiego pochodzenia: Hubicki, Bielawski, Ostrowski, Kosinski, Bialobrzeski, Zukowski, Tarnawiecki, Zaleski, Lisowski, Wilski, Gadowski. Bylo ich jeszcze wielu innych, tak dalece, ze mieszczanie obawiali sie w koncu, zeby szlachta nie zajela calkiem urzedów radzieckich.

Przedmieszczanie nie tylko ze nie mieli praw politycznych, ale nadto nie mogli miec szynków i kupiectwa prowadzic, a choc którego do cechu jako rzemieslnika i majstra przyjeto, to stanowisko jego bylo inne, niz stanowisko majstra miejskiego. Przedmieszczanie byli w poczatkach ludzie prosci i ubodzy, którzy osiedlali sie na gruntach nalezacych do calego miasta lub poszczególnych mieszczan. Z tych posiadlosci obowiazani oni byli oplacac wlascicielom gruntu czynsz, a oprócz tego odbywac szarwarki, sciagajace sie do porzadku, czystosci i obrony obmurowanego miasta. Do tych szarwarków obowiazani byli takze i ci przedmieszczanie, którzy na przedmiesciu ziemie i domek sobie na wlasnosc kupili. Radzi, ze pod miastem znalezli przytulek i latwosc zarobku, ulegali oni chetnie tym powinnosciom. Gdy jednak z czasem ich potomkowie wyuczyli sie rzemiosl i realnosci na wlasnosc ponabywali, chcieli sie od tych obowiazków uwolnic i stanac na równi z mieszczanami. Toczyly sie o to najprzód spory w sadach królewskich. Miasto wygrywalo, zaslaniajac sie prawem wlasnosci gruntów i potrzeba szarwarków do utrzymania murów okolo miasta i porzadku w miescie. Przedmieszczanie halickiego przedmiescia chwycili sie w koncu innego srodka. Oto wyrobili sobie u króla Zyg. III przywilej na ufortyfikowanie przedmiescia. Przy tym zamiarze trwali dluzej, ale bez skutku.

Materyalny byt mieszkanców w ogólnosci byl dobry az do polowy w. XVII, kiedy to miasto trapic zaczely oblezenia i nieprzyjacielskie konfederacye wojskowe. W slad za dobrym bytem szerzyl sie zbytek. Przeciw zbytkom wydawali prawa sami mieszkancy. W r. 1383 np. zapadla uchwala orzekajaca, ze ktokolwiek zechce slubne wesele obchodzic, powinien miec 16 osób, 4 dania i 2 smieszków, a nie wiecej - pod wina 4 grzywien. Postanowiono takze, aby niewiasty w pologu zostajace zadnych nie zastawialy traktamentów pod wina 4 grzywien. Roku 1387 postanowiono, azeby w miescie nie wazyl sie nikt grywac w kostki pod kara grzywny dla obu grajacych.

Z pomiedzy Lwowian wyszedl takze nie maly zastep mezów slynnych na polu nauk i sztuk pieknych. Zimorowicz w dzielku „Viri illustres leopoliensis civitatis, 1671" podaje nam wiadomosc o mezach slawniejszych. We L. urodzili sie Mikolaj Sep Szarzynski, Szymon Szymonowicz, Szymon Zimorowicz, Bartlomiej Zimorowicz, Jan Leopolita, Fabian Birkowski, król Stanislaw Leszczynski, Grzegorz Piramowicz, Karol Boloz Antoniewicz, Henryk Schmitt, Stanislaw Smólka i wielu innych. Ze L. pochodzil Walenty Wasik, kotlarczyk, który sie odznaczyl za Batorego pod Polockiem przez podpalenie zamku, za co go nobilitowano i Polotynskim nazwano.

O liczbie mieszkanców w dawniejszych czasach brak nam dokladniejszych wiadomosci. Ksiega podatkowania i innych spraw miejskich z r. 1405 (Arch. miej. M 1178) wykazuje, ze w samem miescie (bez przedmiesc i nie liczac obcych) bylo 534 mieszczan Niemców, Rusinów, Polaków i Tatarów, 63 Ormian, wiec 597 ojców rodziny. Liczac owe rodziny po 4 dusze, a dodawszy zydów, którzy w ten regestr nie weszli, luzna czeladz i zarobników nienalezacych do opodatkowanych, mozna smialo przypuscic, ze miedzy murami miasta moglo sie znajdowac blisko 4000 dusz. Pierwsza autentyczna data co do liczby mieszkanców pochodzi z r. 1776. Wówczas liczylo cale miasto 29500 mk. Wedlug spisu z 31 grudnia 1880 r. liczyl L. 103422 mk. cywilnych (49052 mez., 54370 kob.; 29572 stanu wolnego mez., 29972 kob.; 18005 zonatych, 17852 mezatek, 28 rozwiedzionych mez., 99 kob., 1447 wdowców, 6447 wdów) a 6400 wojskowych, razem 109822 mk. Podlug zawodu, zatrudnienia lub zarobku dzielila sie ta ludnosc jak nastepuje: Osób stanu duchownego wszystkich wyznan bylo 213 mez., 227 kob.; urzedników czynnych w sluzbie dworskiej, rzadowej, krajowej, gminnej i t. p. 1618; w zawodzie nauczycielskim 687 mez., 356 kob.; literatów i redaktorów 71; aktorów, muzyków, spiewaków, tancerzy 234 mez., 58 kob., malarzy i rzezbiarzy 49, architektów, inzynierów cywilnych, geometrów 106, adwokatów i notaryuszów 93, lekarzy 134, w zawodzie lekarskim nizszego rzedu 15 mez., 177 kob., slug czynnych, woznych i t. p. 389, zandarmów, strazy bezpieczenstwa, strazy skarbowej i t. p. 613, trudniacych sie gospodarstwem rolnem i lasowym 523 mez., 159 kob., dzierzawców i kolonistów 22 mez., 4 kob., trudniacych sie przemyslem i rzemioslami 3305 mez., 405 kob., zajetych w zawodzie handlowym 1831 mez., 744 kob., bankierów i t. p. 23, trudniacych sie przewozem podróznych i towarów 167 mez., 4 kob., wlascicieli domów i rent 1074 mez., 958 kob., emerytowanych 487 mez., 859 kob., osób nieznanego zarobku 32 mez., 24 kob., robotników 12571 mez., 5401 kob., sluzby domowej 2854 mez., 8586 kob., czlonków rodziny i innych domowników bez zarobku 19702 mez., 27126 kob. Podlug religii bylo: 55973 rzym.-katol., 14868 gr.-katol., 181 orm.-katol., starokatol. 219 grec.-oryent., 1 orm.-oryent., 1 unitaryan., 1641 wyzn. augsbur., 64 wyzn. helw.; 27 wyzn. anglik., 10 rel. menon., 30418 mojzesz., 18 bezwyzn. Podlug stopnia wyksztalcenia bylo: 55085 umiejacych czytac i pisac, 4077 umiejacych tylko czytac, 44260 nie umiejacych ani czytac, ani pisac. Ciemnych na oba oczy bylo 83 mez., 52 kob., gluchoniemych 75 mez., 59 kob., oblakanych 17 mez., 10 kob., umyslowo niedoleznych 25 mez., 26 kob. W zyciu towarzyskiem uzywalo jezyka polskiego 90132, niem. 7323, ruskiego 3600, czeskiego 263, rumunskiego 192, wloskiego 4, slowackiego 3, reszta innych jezyków.

Przemysl rozwijal sie wczesnie za staraniem Niemców i na wzór niemiecki. Na rozwój jego wplywaly korzystnie liczno przywileje nadawane cechom, tudziez czuwanie wladzy miejskiej nad dobrocia wyrobów, czego liczne mamy dowody. W roku 1522 np. wystawiono pregierz, zwany „zurawiem," pózniej „orczykiem," na którym zawieszano piekarzy, jesliby chleb nie podlug wartosci piekli. Zdaje sie, ze winnych przywiazywano tylko popod ramiona do tego zurawia i wyciagano w góre. Kiedy r. 1588 dostrzezono wosk falszowany, zagrabiono go i spalono, a wlasciciela zwolniono od ciezkiej kary tylko dlatego, ze przysiagl, iz czeladz, w czasie jego slabosci, bez jego wiedzy ten falsz zrobila. R. 1609 rozporzadzil urzad radziecki, ze zelaznikom nie wolno kupowac roboty od partaczów, lecz tylko od majstrów cechowych; ze towary zelazne z Niemiec sprowadzane tak dlugo wolno im sprzedawac, dopóki podobnych towarów miejscowi rekodzielnicy wyrabiac nie beda; skoro to nastapi, obcych sprowadzac nie wolno. R. 1610 nakazano garncarzom robic dobre garnki i miec ich dostateczny zapas pod zagrozeniem, ze pozwoli sie obcym przywozic i sprzedawac. R. 1622 byla w miescie oficyna, zwana kapica, w której czlowiek przysiegly wytapial wosk w duze kregi za mala do kasy oplata. Wosk ten steplowano na znak, ze nie byl falszowany. W domu lub innem miejscu nie wolno bylo wosku przetapiac. Z przywilejów wymieniamy: statut dla cechu plócienników nadany przez rajców lwowskich w r. 1459 (Ak. gr. VII, 96) a potwierdzony 1469 (ib. 120); potwierdzenie ustawy cechu kusnierskiego z r. 1470 (ib. VI, 139); przywilej Kazim. Jag. z r. 1479 pozwalajacy piekarzom lwowskim sprzedawac chleb w miescie przez caly tydzien, innym zas osobom tylko we wtorki i soboty (ib. IX, 120); przywilej cechu krawieckiego z r. 1491, potwierdzony 1646 i 1648 (Arch. miej. fasc. 3 i 4 li. 463 i 470); przyw. cechu mydlarskiego z r. 1563 (ib. fasc. 1 i 2 li. 51); dekret Jana III z r. 1682 normujacy stosunki miedzy cechami Iwowskiemi a magistratem i lawica (Bkp. w Bibl. Ossol. 1049); protokól cechowy cechy szewskiej lwowskiej od r. 1611 do 1738 (ib. Nr. 428 do 431); toczki, na osnowanju kotorych cech lwow. sapoznyków ruskich prystupajo do unii z polskimy sapoznykarny”, Literat. Sbornyk, 1870, str. 101. Na poczatku w. XV byli we L. oprócz pospolitych rzemieslników: lucznicy, mieczniki, kamieniarze, rymarze, siedlarze, kusnierze, mosiezniki i pasowniki. Garbarstwem trudnili sie Tatarzy, wypedzeni za mury i fosy miejskie. Wyrabiano takze prawdopodobnie machiny do rzucania strzal i pocisków z murów miasta, a w r. 1408 postanowila rada miejska, aby kazdy cech sprawil po jednej takiej machinie. Introligatorowie znajdowali sie juz takze, gdyz w ksiedze miejskiej (M 1207, str. 40) zapisano jako wydatek 3 zl. ,,pro ligatura" regestrów. Pod tymze rokiem znajdujemy juz wzmianke o zegarmistrzu miejskim, o nozownikach, woskobojnikach, stelmachach i rurmistrzach. W r. 1425 nadal Wlad. Jag. Januszkowi Tholmacz prawo na postrzygalnie sukna, skad wnosic mozna, ze musialy tu byc liczne wyrobnic sukna, które do Multan, Besarabii i t. d. wywozono. W polowie w. XV a mianowicie 1445 r., kiedy baszty miejskie oddawano cechom w opieke, byly nastepujace cechy: kusnierze, miechownicy, mydlarze, blacharze, miecznicy, tkacze, czapnicy, siedlarze, piwowarowie (piwa lwowskie slynely juz o wiele przedtem), miodowarowie, rymarze, murarze, powroznicy, szewcy, garncarze, kotlarze, krawcy, zlotnicy, rzeznicy, stolarze, bednarze, stelmachy, kowale, slusarze, iglarze (pierwsze igly w Polsce zaczeto wyrabiac we L. prawdopodobnie juz w XIV w.), kramarze i piekarze. R. 1468 zalozono ludwisarnie, a w r. 1483 byla fabryka saletry naprzeciw Bernardynów, wspominana jeszcze w XVI w. W drugiej polowie w. XVII istnialo we L. 30 cechów, a byly prócz tego rozmaite stowarzyszenia, jako to: muzykantów, furmanów, tragarzy, rurarzy i t. d., gdyz kazde zarobkowanie laczylo sie w zwiazek, zatwierdzony przez urzad radziecki, i mialo swego przywódce. W XVII w. slynal L. takze z wyrobu cukierków, sukna, plócien, tkanin, mieczów, nozów i powozów. Z poczatkiem XVIII w. wyrabial bron Balcer Werner; w tymze wieku Bauer slawne strzelby i pistolety. Tutejsze karabele slynely pod nazwa „szabel lwowskich" czyli „czarnych." W tymze wieku slynely wyroby stolarskie. W poczatkach w. XIX slynely lwowskie garbarnie; 58 jedwabiarzów przerabialo rocznie 15465 lutów jedwabiu. Byly takze fabryki instrumentów i wyrabiano kafle. W browarze Brunnera wyrabiano slawne piwo angielskie i porter. Wyrabiano takze wiele cienkiej bielizny stolowej, a w fabryce Singera blaty olowiane na tabake dla fabryki w Winnikach. Slynela w koncu fabryka powozów, która dla ziem polskich dostarczala wyrobów, równajacych sie trwaloscia i pieknoscia wiedenskim. W r. 1884 istnieja we L. nastepujace fabryki: 2 mlyny parowe (3-ci na Zamarstynowie), 3 mlyny wodne, 4 piekarnie parowe (5-ta na Zamarstynowie); 5 browarów; 4 fabryki rumu, likierów i rozolisów; 1 fabr. cykoryi, 1 fabr. czekolady, 1 fabr. wyrobu extraktu zupowego, 1 destylarnia nafty; 1 fabr. swiec woskowych; 2 fabr. zapalek; 1 zaklad gazowy; 6 fabr. maszyn rolniczych, 2 pracownie odlewów metalowych, 2 odlewarnie plyt stereotypowych i czcionek dla drukarzy; 2 fabr. albuminu (na Zniesieniu), 11 cegielni zwyklych, fabr. cegiel maszynowych i wyrobów glinianych (1 spólka), fabr. skór (na Zamarstynowie), fabr. gipsu, fabr. korków, fabr. kolków do butów, fabr. wózków i koszyków, fabr. wyr. ponczoszkowych, stolarskich, 3 fabr. storów i zaluzyj, fabr. spodium.

Liczba samoistnych przemyslowców w r. 1884, podana wedle stowarzyszen przemyslowych, majacych sie zawiazac na mocy nowej ustawy przemyslowej z 15 marca 1883:

I. Architektów i budowniczych 34; cywil. inzynierów 4, murarzy i brukarzy 9, ciesli i studniarzy 6, kamieniarzy 3, kominiarzy 13, rzezbiarzy 12, przedsiebierców budowli 8, przedsiebiorców kamieniolomów 9, przedsiebiorców czyszczenia kanalów 9, cegielników, wapniarzy i gipsiarzy 12, pokrywaczy dachów 3, garncarzy i kaflarzy 5; II. blacharzy 66, bronzowników 4, mosiezników i ludwisarzy 6, konwisarz 1, rekawiczników i bandazystów 14; III. fiakrów 21, dorozkarzy 224, utrzymujacych omnibusy 1, poslugaczy publicznych 3 instytuty, karawaniarzy 8; IV. fryzyerów i perukarzy 20, golarzy 64; V. introligatorów 40, tokarzy 27, fajkarzy 6, grzebieniarzy 2, koszykarzy 6, wyrabiaczy korków 2, powrozników 11, parasolników 24, rytowników i pieczatkarzy 5; VI. krawców i krawczyn 253, kusnierzy 40; VII. ksiegarzy i antykwarzy 20, drukarzy 21, litografów 6, odlewaczy czcionek i sterotyp. 3, fotografów 12, handlarzy obrazów 6, utrzymujacych czytelnie, wypozyczalnie i handel nut (oprócz ksiegarzy) 1; VIII. kapeluszników i czapkarzy 49, tapicerów 29, koldrarzy i waciarzy 6, szmuklerzy 10, szklarzy 14, szczotkarzy 14; IX. malarzy pokojowych 32, lakierników 21, malarzy szyldów 13, pozlotników 8, tapeciarzy 3, farbiarzy 11; X. piekarzy 87, mlynarzy 5, piernikarzy 6; XI. modystek 40, szwaczek bielizny 5, przedsiebiorców wyrobu ponczoszkowych towarów 10, gorseciarzy, hafciarzy, koronkarzy i przedsiebiorców wyrobu koscielnych przyborów 1, przedsiebiorców wyrobu chemikaliów i perfum 3, przedsieb. wyr. atramentu 3, ogrodników i kwiaciarek 7, przedsieb. wyr. tutek cygaretowych 5, producentów wody sodowej 9, utrzymujacych szkoly tanców 7; XII. rzezników wolowych 120, masarzy i rzezników bydla próbnego 174, mydlarzy 10; XIII. stolarzy 124, organmistrzów 2, stroicieli fortepianów 3, snycerzy 2, przedsieb. wyr. zaluzyj i storów 3; XIV. slusarzy 49, kowalów 25, konowalów 3, rusznikarzy 4, nozowników 7, pilnikarzy 4, druciarzy 2, maszynistów 6, kotlarzy 8, naprawiaczy rur gazowych 1; XV. szewców 375; XVI. szynkarzy, kawiarzy, traktyerników i oberzystów 351, piwowarów 5, cukierników 20, fabrykantów rozolisów 2; XVII. stelmachów 23, rymarzy 13, siodlarzy 14, bednarzy 20, przedsieb. wyr. kuferków 9, garbarzy 1; XVIII. zlotników i jubilerów 40, zegarmistrz. 34, optyków 5, dentystów-techników 1.

Drukarnie siegaja poczatkiem swoim drugiej polowy w. Pierwszym drukarzem lwow. byl Jan Fedorowicz lub Fedorow (al. Chodorowicz) zmarly we L. r. 1584, a pierwsza ksiega drukowana we L. w r. 1574 kirylica „Apostol". (Czyt. Petruszewicz „Iwan Fiedorow, ruskij perwopeczatnyk", Lwiw, 1884; Baranowski „Pierwszy drukarz lwowski", w Gaz. Lwow. 1883 Na 286; „Persza ruska drukarnia we Lwowi", Zoria, Lwiw, 1884; Plug „Nagrobek Fiedorowicza w kosciele 00. Bazylianów we L." Klosy, 1884, Jfs 979). Zdaje sie jednak, ze juz przedtem istniala we L. drukarnia, na nagrobku Fiedorowicza bowiem czytano, ze on odnowil zaniedbane drukarnie. Drukarskie przybory Fedorowicza byly zastawione u zyda, a w r. 1586 dopiero wykupili je mieszczanie i otworzyli drukarnie przy cerkwi woloskiej, gdzie tez ona do dzisiaj istnieje. Pózniej od ruskich powstaly drukarnie lacinskie i polskie, a obok nich musialy byc takze zydowskie i ormianskie. W r. 1578 mial tu podobno czas niejaki Mik. Scharfenberger pierwsza lacinska i polska drukarnie, 1587 Pawel Szczerbie, syndyk lwow. i Maciej Grarrolinus, 1593 i 1599 Maciej Bernart, 1600 Pawel Zelazo, okolo 1606 r. radca miejski Madrowicz, 1615 Malachiowicz i Wolbramczyk, 1618 Jan Szeliga (od 1627 do 1635 byl on typografem arcybiskupim), 1633 Michal Sloska (drukowal takze ruskie druki), okolo 1641 byly 3 ruskie drukarnie; okolo 1646 r. podobno zaczela drukowac drukarnia jezuicka (na jej zalozenie ofiarowala Zofia Bieniawska r. 1615 kwote 1000 zlp.) W r. 1676 i 1697 sprowadzono do niej nowe czcionki czworakiego gatunku i umieszczono ja w nowym, wygodnym lokalu; zarzadzal nia jeden z ojców „praefectus typografiae". Dzielo „Korona Polska" Moscickiego wytloczono w tej drukarni (1728-1743); 1671 Moscicki, 1684 Mielczewski i t. p. Czyt. Bandtkie „Hist. drukarn polskich", 1.1, str. 381-422); Zubrzycki „Historyczne badania o drukarniach rusko-slowianskich", Lwów, 1836, str. 7-48. Pierwsza litografia zalozyl we L. Piller pod koniec w. XVIII.

Mennictwo. Ksiazeta ruscy nie bili prawdopodobnie monety pod wlasnem imieniem. Dopiero za Kazimierza W. zalozono we L. mennice. Istniala ona zapewne na nizszym zamku, siedzibie ststy królewskiego. Z mennicy tej wychodzily pieniadze bite dla Rusi i nacechowane godlem kraju, t. j. wspinajacym sie lwem. Wszystkie poszukiwania dokumentu, dozwalajacego bicia pierwszej monety, byly dotad bezskuteczne. Zaczeto bic pieniadze we L. nie wczesniej jak 1350 r. Pod imieniem Kazimierza W. bito pólgrosze czyli kwartniki srebrne (t. zw. pózniej groszyki ruskie, grossiculi ruthenicales), z lwem wspinajacym sie i napisem „Moneta Domini Hucsie K." na stronie glównej, a z tarcza zlozona z 4 luków, ukoronowana gloska „K" i napisem „Regis Polonie K." na stronie odwrotnej; i denary miedziane. Z monet tych wywodzi Stupnicki bardzo trafny wniosek, ze Kazimierz Wielki nie uwazal zawojowanej Rusi jako uzupelniajaca czesc Polski, ale raczej jako przez osobe swa z Polska polaczona prowincye z osobna administrowana. W czasie panowania Ludwika (1371-1382) bito na Rusi pieniadze tak pod jego, jak i pod imieniem Wladyslawa ks. Opolskiego. Za gubernatorskich rzadów Wladyslawa Opols. mianowicie bito srebrne pólgrosze z ruskim lwem i napisem wokolo: „Moneta Russie" na stronie glównej, a z nieukoronowana gloska „W", okolona napisem „Wladislaus Dux" na stronie odwrotnej; dalej pólgroszki srebrne z ukoronowana gloska „L" i napisem dokola „Ludovici R. Ungariae" na jednej stronie, a z lwem ruskim i napisem wkolo „Wladislaus Dux", na drugiej, i inne odmiany, a oprócz tego denary miedziane. Z monet tych wywodzi Stupnicki, ze Wladyslaw Opolski nie byl udzielnym panem tej Rusi, tylko wielkorzadca z obszerna, ksiazecej jego godnosci odpowiadajaca wladza, i jako taki pod zwierzchnictwem Ludwika otrzymal zezwolenie bicia monety nie osobistej lecz krajowej. Po r. 1379 bito takze pólgrosze srebrne z lwem i napisem „Moneta Russie" na stronie glównej, a z koronowana gloska „L" i napisem „Ludovici R. Ungarie" na odwrotnej. Z monet tych widac, ze król ten, równie jak i nastepczyni jego na tronie Wegier, Marya, uwazali Rus Czerwona jako kraj nalezacy do korony niegdys Arpadów, a pózniej domu Andegawenskiego. Pod imiennem panowaniem Maryi na Rusi spoczywala mennica lwowska. Odnowil ja dopiero Wladyslaw Jagiello. Kiedy? Nie wiadomo na pewno, nie zachowal sie bowiem zaden dokument w tej sprawie; zdaje sie, ze po r. 1387 a przed 1400. Z pieniedzy bitych we L. pod imieniem Wladyslawa Jagielly znamy tylko srebrne pólgrosze. Sa ich dwa rodzaje: ruskie z lwem i napisem „Moneta Russie" na stronie glównej, a z orlem polskim i napisem „Wladislaus Rex" na odwrotnej; i po r. 1400 lwowskie (od czasów Kazimierza W. pierwszy przyklad bicia wiekszej monety z nazwiskiem miasta) z lwem wspinajacym sie i napisem „Moneta Lemburg" na stronie glównej, a z orlem polskim i napisem ,,Wladislai Regis" (a na innych „Wladislaus Rex") na stronie odwrotnej. Lwowska mennica byla czynna az do smierci Jagielly, poczem ja zamknieto. Odtad nie znajdujemy wzmianki o mennicy lwow. Dopiero J. Zagórski w dziele „Monety dawnej Polski", Warszawa, 1845, przytacza pod s. 270 i 271 trojaki koronne Zygmunta III z r. 1598 oznaczone gloska „L" i twierdzi, ze je bito we L. Pieniazki te pochodzily jednak z Lublina (cf. Lipinski „Wiadomosc o mennicy w Lublinie", Warszawa, 1853). Pózniej dopiero w r. 1656 bito rzeczywiscie pieniadze we L. Rysunki ich i opisy podaje Zagórski (l. c. pod l. 459 i 480). Sa to szóstaki i orty z herbem miasta, lwem. Dokumenta, tyczace sie urzadzenia tej mennicy, jej czynnosci i rachunków sa oblatowane w metryce koronnej, a tresciwy z nich wyciag podaje Zagórski (l. c. do l. 459): „Ten ostatni szóstak, jak osmnastogroszówka pod l. 480, bite byly we L. ze sreber koscielnych i obywatelskich w czasie okupacyi szwedzkiej 1656 r. na ratunek kraju w ofierze zniesionych. Mennica napredce tam urzadzona zawiadowal Hieronim Pinoci, sekretarz królewski, pod kierunkiem Stefana Korycinskiego, kancl. w. kor. Wybito w niej przez czas istnienia w szóstakach i 18-stogroszówkach sume 96,562 zl. na stope przepisana. Wedlug zapisków Schneidera (Muz. Ossol.) poczal w r. 1663 w mennicy lwow. Andrzej Tympf wybijac zlotówki, zwane od niego tymfami. We lwow. mennicy wziely tez poczatek arcyrzadkie teraz, na próbe 1665 r. bite zlotówki z napisem „Ad Ligam comissionis Leopoliensis". Przeciw falszowaniu monety wystepowano surowo. W r. 1407 np. spalono zyda Phelera za falszowanie. W r. 1421, kiedy sie namnozylo we L. bardzo wiele falszywej monety, nakazano, aby kazdy mieszkaniec okazywal swa gotowizne przed komisya na ten cel oznaczona; falszywa monete wybrakowano i stopiono, a kruszce zwracano wlascicielowi. R. 1521 spalono znowu pewnego Ormianina, podejrzanego o falszowanie monety. Czyt. Ks. Jan Stupnicki „O monetach halicko-ruskich" w Bibl. Ossol. poczet nowy, 1865, t. VII, str. 64-173, z rycina przedstawiajaca monety lwowskie.

Handel rozwijal sie za czasów ruskich ksiazat i w pierwszych wiekach panowania polskiego bardzo pomyslnie. Pochodzilo to z pomyslnego polozenia geograficznego i ówczesnych stosunków handlu powszechnego. L., polozony jeszcze w srodku Europy, na bardzo przystepnej i wygodnej drodze, na granicy dorzecza Wisly i Dniestru, sprzyjal bardzo zalozeniu stacyi handlowej dla handlu przewozowego. Jak dlugo bowiem nie znano Ameryki, ani drogi morskiej dokola Afryki, istnial handel z Azya i przez te okolice, gdyz inne drogi (z Genui i Wenecyi) nie wystarczaly, a nadto czesto bywaly poprzerywane. Prócz tego zniewalaly polityczne i religijne stosunki licznych Greków, Ormian, Persów, Tatarów, Wlochów, Niemców i t. d. juz to do odwiedzin miasta, juz to do osiedlania sie stalego, a w nastepstwie do posredniczenia w stosunkach handlowych. Dokladniejsze wiadomosci o handlowych stosunkach Lwowa mamy dopiero od czasów Kazimierza Wielkiego. Monarcha ten, a za jego przykladem i wszyscy pózniejsi, otoczyli Lwów najtroskliwsza opieka, nadawali miastu jak najkorzystniejsze przywileje i wszelkich uzywali sposobów, byle tylko podniesc handlowe stosunki stolicy Rusi Czerwonej. Dzieki tym staraniom stalo sie miasto glówna stacya handlowa. Caly handel Polski z Multanami, Woloszczyzna, cesarstwem Bizantynskiem i panstwem Osmanskiem obrócil sie na L., miasto otrzymalo wielkie prawo handlowe (jus emporii, jus depositorii) i bylo glównym skladem towarów. Stan handlowy skladal sie z 3 klas: kupców bogatych, kupców biedniejszych i kramarzów, którzy swe towary na publicznych miejscach w ruchomych kramach i na lawkach wykladali, a na noc zabierali. Pierwsi stanowili bractwo ze starszym przez siebie wybieranym, mieli swój bazar pod zamknieciem i sklepieniem na wzór sukiennic krakowskich w rynku, w którym miescilo sie 40 sklepów, gdyz wiecej czlonków nie moglo miec zgromadzenie. Sklepy te byly sprzedajne, dziedziczne i miejskie. Gdy sklep byl do nabycia, ubiegali sie o niego kupcy drugiego rzedu, którzy czesto równie majetni byli jak i pierwsi, chociaz handel ich ograniczal sie na pewne tylko towary i drobna sprzedaz. Hurtem targowac nie bylo im wolno. Posrednikami miedzy zagranicznymi a miejscowymi kupcami byli tlumacze. Musieli oni posiadac jezyki oryentalne: turecki, perski, grecki i woloski, bo z ta strona najwiecej prowadzono handel, stamtad kupcy przybywali do L., a lwowscy wyprawiali sie po towary do Niemiec i Wloch. Rada miasta mianowala tlumaczów, którzy skladali przysiege na rzetelne sprawowanie urzedu, mieli osobna instrukcya i corocznie do kasy miejskiej za ten przywilej znaczne kwoty oplacali. Zyskowne to bylo zatrudnienie. Kazdy obcy kupiec, przybywszy do L., musial do tlumacza sie zglosic, oswiadczyc mu, jakie sprowadzil towary i jakich tu nabyc zamysla. Nie wolno mu bylo pod zagrabieniem pomijac tego urzednika, który, powziawszy dokladna wiadomosc, udzielal jej kupcom miejscowym, posredniczyl w targu i przestrzegal, zeby obcy kupiec przez czas ustanowiony nikomu, kto nie jest do tego handlu upowaznionym, nic nie sprzedal. Z licznych dochowanych przywilejów powziac mozna wiadomosc, jakie to towary ze L. do Multan, Woloszczyzny, Grecyi i Tataryi wywozono, a jakie stamtad przywozono i jakie cla oplacano. Wywozono tedy sukna, aksamit, czapki, spodnie, pasy, plótno lwowskie domowe i niemieckie, noze, kosy, sierpy, naczynia cynowe, zelaza plugowe, palasze, kordy, safian i rózne kramarszczyzny. Przywozono: jedwab, adamaszek, bawelne, pieprz, kadzidlo, cytryny, imbier, bydlo, futra, skóry, welne. Waznym artykulem handlowym byly worki. Kupcy lwowscy prowadzili niegdys najwiekszy w calej Polsce handel futrami, zwlaszcza bobrów, lisów, wydr i niedzwiedzi. W polowie w. XV rozwijal sie znakomicie handel z miastami nad morzem Czarnem polozonemi. Pod koniec w. XV wywieralo wprawdzie wkraczanie Turków na Woloszczyzne i do Multan szkodliwy wplyw na stosunki handlowe tak tamtych krajów, jako tez i L., ale mimo to byl jeszcze handel kwitnacy. W poczatkach w. XVI prowadzil L. znaczny handel rybami solonemi. Na beczkach z tym towarem wypalac kazal burmistrz ceche lwa na znak, ze to sa ryby lwowskie. Ze zas wydarzalo sie, iz pod cecha miejska falszywe ryby sprzedawano, postanowila rada r. 1525 zadnemu mieszczaninowi nie pietnowac naczynia z rybami, jezeli sie sam soleniem nie trudni, lub takiego czlowieka nie trzyma, któryby sie dobrze na tej robocie znal, azeby miasto hanby nie mialo. Ryby lwowskie slynely w Polsce az do konca XVIII wieku. W pierwszej polowie w. XVII, jakkolwiek napady nieprzyjacielskie, pozary, mór i inne kleski miasto trapily, byl handel ze wschodem dosyc kwitnacy. Corocznie przybywalo po paruset kupców z Persyi, Turecczyzny, Grecyi, Multan, Woloszczyzny, Wegier i zza morza. Przywozili oni swe towary i sprzedawali je za gotowizne, lub brali w zamian tutejsze wyroby i towary niemieckie, wloskie i inne z zachod. Europy sprowadzone. Wszelako nie byl juz ten handel tak obszerny jak w poprzednich wiekach. Pod koniec w. XVII i w poczatkach XVIII chyli sie on coraz bardziej do upadku, w miare, jak drogi handlu powszechnego stanowczo w inna kieruja sie strone, i przechodzi zwolna w rece zydów tak, iz w chwili zaboru Galicyi, byl juz prawie zupelnie w ich posiadaniu. Wazniejsze przywileje, które do rozwoju handlu najbardziej sie przyczynily, podaja Akta grodzkie i ziemskie: t. III, str. 59 przy w. z r. 1379 (Dymitr ks. wlodzimierski i lucki oswiadcza, ze sklady towarów pozostaja jak dawniej we L., chybaby król Ludwik inna wskazal droge); 61 z r. 1380 (Ludwik ustanawia sklad towarów we L.); 75 z r. 1387 (Jadwiga ustanawia we L. sklad soli i wszelkich towarów); 148 z r. 1400. IV, 87 z r. 1415 (Wlad. Jagiello pozwala zalozyc Iwowianom wage); 136 z r. 1425. V, 47 z r. 1426; 55 z r. 1427 (uwolnienie od cel); 79 z r. 1435 (Wlad. Warnenczyk nakazuje urzednikom Rusi, azeby nie pozwalali kupcom omijac L.); 106 i 108 z r. 1441; 133 i 142 z r. 1444; 170 z r. 1450; 194 z r. 1456. VI, 55 z r. 1460; 69 z r. 1462; 151 z r. 1471; 157 z r. 1472; 171 z r. 1473; 205 z r. 1480. VII, 140 i 141 z r. 1484; 157 z r. 1485; 163 z r. 1488; 171 z r. 1489. IX, 146 z r. 1496; 152, 153, 154, 160 i 161 z r. 1497; 162 z r. 1498; 169 i 177 z r. 1499; 187 z r. 1500; 214 z r. 1503; 224 z r. 1505; 233 z r. 1506. Oprócz tego przywileje w archiwum miejskiem: fasc. 509 i 517 (przywileje hospodarów multanskich z r. 1408 i 1434 na wolny handel w ich krajach), 518 (przywilej hospodara woloskiego z r. 1440 na wolny handel); fasc. 138 (r. 1542 pozwala Zygmunt I stanowic tylu tlumaczów, ilu ich miasto potrzebuje); fasc. 293 i 26 (r. 1552 potwierdza Zygmunt August dawne przywileje na sklad towarów i trakt handlowy); fasc. 154 i 12 (r. 1554 przy w. Zygmunta Augusta, wedle którego kupcy zagraniczni wina muszkatolowego i malwazyi przez 4 tygodnie do piwnic skladac nie moga, lecz krajowcom sprzedawac maja). W r. 1653 nadal Jan Kazimierz przywilej, moca którego obcy kupcy, którzy w miescie dluzej niz 14 dni zabawia, ciezary miasta równie z miejscowymi kupcami i obywatelami ponosic, albo pewna roczna oplate miastu skladac maja. Przywilej ten zadal jednakze cios stosunkom handlowym, gdyz kupcy cudzoziemscy zaczeli sie usuwac od targów lwowskich. Ciekawy materyal do dziejów handlu zawieraja rkp. w Bibl. Ossol. JV§ 82 (przywilej Jana Kazim. z r. 1663 potwierdzajacy przy w. Zygmunta I z r. 1519); M 1645 (prawa i dekreta kramarzów lwow. z r. 1519 do 1618); JSs 1771 (prawa i artykuly bractwa kupieckiego lwow. - nadane przez Stanislawa Augusta r. 1767). Za czasów austryackich zalozyli we L. Niemcy kilka slawnych skladów handlowych. Napoleonski system kontynentalny podniósl cokolwiek stosunki handlowe, ale na czas krótki. Odtad nie odzyskalo juz miasto az do dzisiaj takiego znaczenia w swiecie handlowym, jakieby miec moglo na mocy swego polozenia. Trafnych rad do podniesienia handlu zmierzajacych udziela Merunowicz w swej pracy „Rozwój Lwowa" str. 20 i nn.

L. jest glównym wezlem kolejowym w Galicyi wsch. Dworców kolejowych jest 3: Karola Ludwika na Krakowskiem, glówny dworzec (rycine i opis jego podaly „Kal. Naród." z r. 1864; „Tyg. ilustr." 1867, t. 16; „Tyg. Lwów." 1867, Ns 9; w ogrodzie przed dworcem znajduje sie wielki zegar sloneczny, doskonalej konstrukcyi), tuz obok niego czerniowiecki i Podzamcze na Zólkiewskiem u stóp Wys. Zamku. Z dworca Karola Ludwika  na Podzamcze jest jedna stacya kolejowa. Cala droga malownicza. Ze L. idzie kolej Karola Ludwika na zach. do Krakowa, na wsch. do Brodów, na pld.-wsch. do Podwoloczysk; kolej Iwow.-czerniowiecka na pld.-wsch. do Czerniowiec i Rumunii. Na pld. wybiega kolej arcyks. Albrechta i laczy L. z koleja naddniestrzanska w Stryju, a z koleja czerniowiecka w Stanislawowie. Kolej ta ma byc niebawem poprowadzona ze Stryja przez Skole do Wegier, a wówczas otworzy sie bardzo wazna droga do Wegier. Projektowana jest takze bardzo wazna dla miasta linia kolejowa na Zólkiew do granicy Król. Polsk. Linia ta, przedluzona w Królestwie, zblizylaby L. na drodze zelaznej o polowe drogi do Warszawy. Oprócz kolei ulatwiaja miastu komunikacye z calym krajem goscince wiodace: na pln.-zach. do Janowa, na zach. do Gródka, na pld. do Mikolajowa, na pld.-wsch. do Bóbrki, na wsch. do Glinian i Zloczowa, na pln. do Zólkwi. Wewnatrz miasta ulatwiaja komunikacye fiakry i dorozki, a od r. 1880 tramwaj, prowadzacy z dworca Karola Ludwika na plac Goluchows., a stad jednem ramieniem wzdluz walów przez plac Maryacki, Halicki i Bernardynski na plac Clowy, a drugiem ramieniem przez plac Krakowski i ulice Zólkiewska na dworzec Podzamcze i do rogatki Zólkiewskiej. Oprócz glównego urzedu pocztowego sa 3 filie i urzedy pocztowe na dworcach Karola Ludwika i Podzamczu, a oprócz glównej stacyi telegraficznej filia w Namiestnictwie (sluzaca tylko do kor. urzedowej) i stacye na dwóch wymienionych dworcach kolejowych. W r. 1883 zaprowadzono we L. telefony.

 Kupców i spedytorów o firmach protokolowanych bylo w r. 1883 r. 337, kramarzy 865, tandeciarzy 53, handlarzy: owoców poludn. 13, pijawek 3, lnu i konopi 4, pierza 2, nafty 87, szkla 38, wegla 13, wiktualów (t. zw. greizlerów) 588, masla i sera 40, jaj 5, ryb 9, drobiu i dziczyzny 30, mleka 39. Jarmarki uprzywilejowane odbywaja sie 21 stycznia, 24 maja i 12 pazdziernika. Targ zywnosci nie jest racyonalnie uporzadkowany. Z ramienia magistratu winien nad nim czuwac komisaryat targowy, ale czujnosci tej trudno sie dopatrzec. Dawnemi czasy byly urzadzenia bardzo praktyczne w tej mierze. Oto policya targowa sprawowal magistrat pod nadzorem wice wojewody. Na przewazna czesc artykulów zwyczajnego obrotu nakladano wedle potrzeby taksy, a mianowicie na mieso wolowe, chleb zytni, bulki, pasztety, miód, piwo, wino, wódki, ryby, skóry, wyroby slusarskie, szewskie, garbarskie i mydlarskie. W celu oznaczenia tych taks zwolywal wojewoda wszystkich czlonków komisy, panów radnych i rzeczoznawców. W celu taksowania pieczywa urzadzano w r. 1567 próby maki, wagi i pieczywa i prowadzono w tej sprawie protokól. W r. 1567 zakazano przekupstwa i wyznaczono sume pieniezna na wykonanie tego zakazu. Czuwano równiez nad miarami i wagami a w r. 1564 cementowano je tak tutaj, jak i w calym kraju na mocy uchwaly sejmowej. Kazdy obywatel zobowiazywal sie w przysiedze mieszczanskiej uzywac sprawiedliwej miary i wagi. Miedzy karami za uzywanie miar i wag falszywych znajdujemy takze kare zanurzania w wodzie.

Koscioly i klasztory. Zadne inne miasto, z wyjatkiem chyba Krakowa, nie mialo tyle swiatyn co L. za Rzplitej. Przyczyniala sie do tego niezawodnie okolicznosc, ze byly tu 3 obrzadki i 3 biskupie stolice, ale tez mnogosc ta swiatyn jest niezawodnie swiadectwem religijnego ducha mieszkanców. Dzis istnieje zaledwie polowa kosciolów, ale w opisie naszym wspomnimy dla dokladnosci i o tych, które niegdys istnialy. Co do klasztorów, to uderza okolicznosc, iz podczas gdy w zach. krajach Europy zaczeto je juz znosic, powstaja one we L. coraz liczniej. W koncu w. XVI, przez caly XVII i po za polowe XVIII zdawalo sie, jakoby szlachta i magnaci spólzawodniczyli z soba w tych kosztownych objawach i dowodach swej poboznosci i troski o zbawienie duszy. Mieszczanstwo lwowskie, nie tak bardzo zamozne, by moglo isc w te slady, bierze wszelakoz mozebny udzial w fundacyach klasztornych a po czesci zadawalnia sie wznoszeniem nowych kaplic, oltarzy, fundacya mszy i t.p. Gmina miejska, która w w. XIV i XV jako korporacya skladala w podobny sposób dowody swego religijnego usposobienia, zrobila pózniej doswiadczenie, iz zakladanie klasztorów w obrebie miasta niekorzystnie wplywa na gmine o tyle, ze majatek klasztorny, podobnie jak koscielny, wolny byl od podatków, ze cierpi na tem stan przemyslowców, klasztory bowiem zaczely utrzymywac wlasnych rekodzielników, ze narusza przywileje miejskie, gdyz klasztory produkowaly piwo i wódke, sprowadzaly je i sprzedawaly, ze w koncu przepadl czynsz gruntowy za grunta, na których pobudowano klasztory. Jakkolwiek tedy panowie radni przejeci byli tym samym religijnym duchem i temi zamiarami, co zalozyciele klasztorów, to przeciez troska o dobro publiczne kazala im takze i inne wzgledy miec na oku. Jakoz przy kazdem zakladaniu klasztoru toczyly sie rokowania z magistratem co do gruntów, co do przemyslowych zajec, nietykalnosci przywilejów miejskich, zwlaszcza propinacyi, a w zalatwianiu tych wzajemnych pretensyj stawali przeciw sobie magistrat I konwent klasztorny jako przeciwnicy. W stosunku do 2-ch. korporacyj, t. j. do jezuitów i karmelitów bosych, wystapilo to przeciwienstwo wyrazniej. Spory te nie daja jednak wiernego obrazu rzeczywistych stosunków. Magistrat bowiem byl mimo to scisle katolickim, z wieloma osobami wyzszego kleru zyl na stopie bardzo przyjaznej i okazywal im uszanowanie przy rozmaitych okolicznosciach.

A. Koscioly obrzadku rzym.-katol. Tych liczy L. obecnie 9 parafialnych, 4 kapelanie, 5 czysto konwentualnych, 4 które nie sa ani parafialnemi, ani konwentualnemi, i kilkanascie kaplic publicznych lub prywatnych.

I. Koscioly parafialne.

1. Kosciol Metropolitalny pod wezw. Wniebowziecia Najsw. Maryi Panny, jedyny gmach gotycki we L., a z wyjatkiem fary drohobyckiej podobno w calej Galicyi wsch. O poczatkach jego malo wiemy. Pierwociny budowy poswiecil biskup. Jakób Strepa w r. 1405 w obecnosci Wlad. Jagielly. W r. 1434 postapila budowa do tyla, ze mogly odbyc sie w niej solenne egzekwie za dusze Wlad. Jagielly. Skonczono swiatynie dopiero 1479 przez uwiazanie sztucznego sklepienia. Szczuplosc miejsca moze i brak funduszów nie dozwolily nadac temu gmachowi owych nadobnych ksztaltów i proporcyj, jakiemi sie odznaczaja inne gotyckie swiatynie. Gdy bowiem cala jego dlugosc wynosi 30 sazni, przypada z tego na samo presbiteryum 14 sazni, a na wlasciwy, na 3 nawy podzielony kos., tylko 15,2. Pierwsze cokolwiek wyzsze od drugiego, ma 5 saz. szerok., drugie zas, prócz kaplic, 12 saz. wszerz. Cztery slupy, odgradzajace glówna nawe od obu rocznych, sa najcelniejsza swiatyni ozdoba, bo nader smukle, tylko sazen w przecieciu majace, unosza do wysokosci 11 saz. sklepienie, odznaczajace sie równie jak sklepienie presbiteryum nader ozdobnem gotyckiem krzyzowem wiazaniem z wystepujacemi zebrami. Nawa srodkowa jest 4,2 saz., a obie boczne mniej niz 3 saz. szer. Pierwotnie bylo presbiterynm jasniejsze niz obecnie, mialo bowiem 11 wysokich okien (3 nad wielkim oltarzem a po 4 w bocznych scianach), z których to ostatnich w r. 1766 dopiero 2 calkiem, a 5 do polowy od dolu zamurowano. Nawy koscielne byly ciemniejsze niz teraz, gdyz okno wielkie nad chórem utworzono dopiero w XVIII w. Katedra pierwotna nie miala glównego jak dzis wchodu naprzeciw wielkiego oltarza, lecz 4 boczne, po 2 od pln. i pld. W w. XVIII przedstawiala katedra stan oplakany. Zewnatrz nie miala ona dokola wolnego placu, lecz cmentarz murem ogrodzony, kaplicami zaciesniony. Wewnatrz byla swiatynia tylko wybielana. Zapelnialo ja przeszlo 30 oltarzy, mnóstwo nagrobków, sporo lawek i skrzyn bractw tak, ze nie mozna bylo ustawic potrzebnej liczby konfesyonalów. Dachy byly nadpsute i w niejednem miejscu lalo sie do wnetrza przez sklepienie. Kaplice i oltarze opadaly. Arcybisk. Sierakowski podjal dzielo odnowienia katedry w r. 1765. Fabryke skonczono po 10 latach kosztem 600,000 zlp. Wówczas otrzymala katedra ksztalt swój dzisiejszy. Oprócz zakrystyi jest 8 przybudowanych kaplic. W glównym oltarzu jest cudowny obraz Matki Boskiej. Nagrobków po kapl. jest 10. Uwagi godne sa grobowce marmurowe Kampianów, mieszczan lw.; w kaplicy Zamojskich alabastrowe posagi bisk. Jana Zamojskiego i Jana Tarnowskiego; w drugiej przeciwleglej spizowe nagrobki Stan. Zólkiewskiego, wojew. ruskiego (1588) i Michala Buczackiego (1438). Wnetrze kosciola malowane al fresco w r. 1769-1770 przez Stan. Stroinskiego wcale nieposlednio. Malatury w presbiteryum odnosza sie do Najsw. Panny. Nad sklepieniem jest Zwiastowanie, Nawiedzenie s. Elzbiety, Narodz. Zbawiciela i hold Trzech Królów. Wizerunki te lacza miedzy soba alegoryczne postacie, przypominajace cnoty Bogarodzicy. Na bocznej scianie od zakrystyi jest obraz przedstawiajacy dziekana Sulikowskiego, dziekujacego wraz z ludem Najs. Pannie za cudowne ocalenie w podrózy. W gronie osób otaczajacych wyobrazil Stroinski takze siebie samego w kontuszu, a syna swego i pomocnika Antoniego w stroju francuskim. Drugi wizerunek przedstawia kleczacego przed cudownym oltarzem Jana Kazimierza, skladajacego w r. 1656 slub wiekopomny. Pod tym oltarzem stoi kolosalna postac tego króla z korona na glowie, w zbroi w królewskim plaszczu i z berlem w reku, które sklania na dól. U stóp jego tarcza z napisem: „Sub tuum praesidium". Trzeci obraz na przeciwleglej scianie przedstawia ofiarowanie Matce Boskiej choragwi zdobytych na nieprzyjaciolach. Pod nim stoi kolosalny rycerz, jako wyobrazenie calego stanu rycerskiego, z tarcza noszaca napis: „Regina Regni Poloniae". Czwarty obraz na tej scianie przypomina cudowne uzdrowienie Jana Sobieskiego w r. 1672. W latach 1771 i 1772 wymalowal Stroinski koscielne nawy i nowo utworzone kaplice. Freski te odnosza sie do zycia, cnót i uwielbienia Bogarodzicy i przedstawiaja alegoryei podobienstwa  z „Godzinek" o Niepokalanem poczeciu i lit. Loretanskiej wyjete, ozdobione wizerunkami aniolów, patryarchów, ojców Kosciola i róznych swietych. Uderza wszedzie dokladnosc rysunku, zywosc barw i trafnosc perspektywy. Z malowidel nie posiada katedra nic szczególniejszego. W zakrystyi jest kilkadziesiat portretów miernego pedzla, lichtarze spizowe ulane z dzial przez Sobieskiego na Turkach zdobytych, jako tez zegar po tym królu. W skarbcu sa wielkie srebrne krucyfiksy, berlo zlote ofiarowane przez Jana Sobieskiego jako wotum. Na zewnetrznych scianach kosciola wisza kule z czasów oblezenia L. przez Turków w r. 1672. Obok kosciola stoi przy ul. Halickiej kaplica „Ogrójcowa" czyli Boimów. Zalozyl ja Jerzy Boim z zona Jadwiga Nizniowska w r. 1609. Kaplica ta kwadratowa, w stylu odrodzenia, piekna miedziana kopula pokryta, odznacza sie tak wewnatrz jak zewnatrz nieposledniemi kamiennemi rzezbami. Rycine tej kaplicy obacz w Zawadzkiego „Grody polskie", Lwów, 1866, str. 254; w Lwowianinie z r. 1840, str. 163; Strzesze z r. 1868, str. 152 i Tyg. ilustr. z r. 1868, str. 168. Bibliografia: Dzieduszycki „Kosciól katedr, lwow. obrz. lacin.", Lwów; 1872, z wizerunkiem katedry, jej planem i rycina kaplicy Boimów; Zacharyasiewicz „Poczatki kos. lac. we L." w Czasop. Ossol. 1829, IV, 78; Lwowianin 1835, str. 64 (rycina i opis); Przyj. Ludu 1839 str. 242; Tyg. ilustr. 1864, str. 198 i 1867, str. 64; Strzecha 1868, str. 348 i 1872; „Kaplica Zbawiciela" w Poslancu apost. serca Jezus., 1882, grudzien; „Obrazy znajdujace sie w zakrystyi i nad zakrystya", w Lwowianinie, 1837, str. 68; „Obraz Matki Boskiej w katedrze lac.", w Przyjacielu dom., 1873, str. 30; „Wiadomosc histor. o obrazie Matki Boskiej w wielkim oltarzu", p. Kunasiewicza, Lwów, 1876; Grobowiec Stan. Zólkiewskiego, Lwowianin, 1836, str. 11; „Grobowiec Mich. Buczackiego", tamze, str. 116 i 117; „Metryka slubna kos. katedr, lac. od r. 1554 do 1591", rkp. w Bibl. Ossol. Jfs 826.

2. Klasztor i kos. Dominikanów pod wez. Bozego Ciala. Dominikanie byli we L. prawdopodobnie juz w r. 1270 i otrzymali od ks. Lwa, na wstawienie sie jego zony Konstancyi, miejsce na klasztor, gdzie i dzis mieszkaja. Pierwszy ich klasztor byl drewniany i splonal w r. 1408. Na miejscu jego powstal nowy klasztor i kosciól juz murowany, szczodrobliwoscia poboznych i fundacya Mik. Benki wzniesiony, a ofiarnoscia Mik. Czecha ukonczony. (R. 1402 zapisuje Benko z Zabokruk wies swa Zarudce dominikanom lwow. A. gr. II, 44; a dominikanie przyjmuja ten zapis i warunki, ib. 46; r. 1406 przyjmuja dominikanie rózne obowiazki wzgledem M. Czecha, ib. 55; r. 1408 potwierdza Wlad. Jagiello dominikanom ich posiadlosci we L., ib. 60; r. 1442 zapisal Stan. Dawidowski dominikanom 3 kopy groszy rocznego dochodu z Dawidowa, ib. 113; r. 1474 nadal Ludwik, nuncyusz papieski, odpust kosciolowi Bozego Ciala, ib. IV, 195). Kosciól, kilkakrotnie odnawiany, odbudowano ostatecznie w r. 1749 do 1764 na wzór kosciola sw. Piotra w Rzymie. Budowa kierowal Jan de Witte, pózniejszy jeneral wojsk kor. i komendant Kamienca Podolskiego. Kos. jest wielki i prawie najwspanialszy we L. Wewnatrz na kolumnach w okrag ustawionych wspieraja sie galerye i kruzganki przyozdobione 16 posagami ojców kosciola; nad niemi wznosza sie kolumny nieco nizsze i podpieraja miedziana kopule. Ma 6 kaplic mniejszych i jedne wieksza, p. Mik. Potockiego staroste kaniowskiego przybudowana i dla tego zwana imieniem Potockich. W kaplicy tej znajduje sie cudami slynaca alabastrowa figura Matki Boskiej, jeden z najdawniejszych zabytków sztuki, czysto greckiego dluta, artystycznie wykonana, wedlug podania uniesiona z Kijowa przez sw. Jacka podczas napadu Tatarów (ob. Przyj. dom. 1856, str. 222; Przeglad bibliogr.-archeolog. 1881, str. 235). W wielkim oltarzu jest Matka Boska z Jezusem na reku, pedzla szkoly bizantynskiej, o którym podanie twierdzi, ze jest dzielem sw. Lukasza. Obraz ten koronowano w r. 1751 a 1851 obchodzono 100-letnia rocznice koronacyi (ob. Pietruszewicz „O cudotwornoj ikoni Presw. Bohor. w kosteli 00. Domin. woL. i polskoj lehendi jeja", w Zorihalyckoj, 1851, JVs 56 i 57; „Stuletni obchód koronacyi P. Maryi w kos. Domin, w r. 1851", Dodatek do Gaz. Lwów. 1881, Ni 117 i 121, i Przyj. dom. 1851, str. 187 i 200). Na uwage zasluguje 6 pomników alabastrowych, przedstawiajacych rycerzy w zbrojach. Wydobyto je w r. 1866 z katakumb znajdujacych sie pod kosciolem, odnowiono i ustawiono w kosciele. Zdjeto z nich takze fotografie i wydano jako album. Z nowych pomników wymieniamy pomnik Borkowskiej, dluta Torwaldsena (ob. Przyj. Ludu, 1843, str. 116 i Tyg. ilust. 1880,